Wolta niemieckich socjaldemokratów przeciwko Ursuli von der Leyen pokazuje, że wielka koalicja przenosi wewnętrzne napięcia na poziom polityki europejskiej. I to w niespotykanej dotychczas skali. Co prawda cała frakcja socjalistów w europarlamencie krytykowała kandydaturę niemieckiej polityk, ale ostatecznie większość ją poparła. Na „nie” byli jedynie socjaliści z ośmiu krajów, w tym również z Niemiec. Potem media doniosły, że wszystkich 16 socjaldemokratów z RFN zagłosowało przeciwko niemieckiej kandydatce.

Ta sytuacja przypomina opór polskiego rządu wobec kandydatury Donalda Tuska na szefa Rady Europejskiej. Jest nawet gorsza, bo o ile PiS stoi po przeciwnej stronie sceny politycznej co były premier, o tyle niemiecka SPD jest w koalicji z CDU, do której należy von der Leyen. Na socjaldemokratów posypały się w Niemczech gromy. Tuż po poniedziałkowym głosowaniu, które kandydatka wygrała zaledwie dziewięcioma głosami, szefowa CDU Annegret Kramp-Karrenbauer nie ukrywała oburzenia.

– To niesamowicie dziwne, że pierwszy Niemiec od 50 lat na stanowisku szefa Komisji Europejskiej nie otrzymał głosów niemieckich socjaldemokratów i Zielonych – mówiła Kramp-Karrenbauer. Oskarżyła SPD o prowadzenie w europarlamencie kampanii przeciwko Ursuli von der Leyen. Rzeczywiście, od rozmówców w naszym rządzie słyszymy, że to niemieccy socjaliści stali za dwukrotną porażką Beaty Szydło w głosowaniu na szefową komisji zatrudnienia w europarlamencie. To miało zniechęcić europosłów PiS do poparcia von der Leyen, bo powołanie Szydło było stawiane jako warunek.

Na razie nic nie świadczy o tym, by spór koalicjantów miał doprowadzić do przedwczesnych wyborów w Niemczech. Obie partie mają słabe notowania i chcą wytrwać do końca kadencji. Ale to oznacza, że podobnych awantur możemy się jeszcze spodziewać. W zasadzie na całą sytuację możemy spojrzeć z dwóch stron. Wersja optymistyczna: wszystkie kraje czują się w UE jak w domu, czyli swobodnie. Dlatego kłótnie, przed których wynoszeniem poza rodzinne ściany przestrzegała pani Dulska, wychodzą na forum unijne. Wersja pesymistyczna: Unia jest na najlepszej drodze do rozerwania przez gierki poszczególnych polityków, którzy tracą z oczu globalne interesy Wspólnoty.

>>> Czytaj też: Timmermans nie odpuszcza: Bruksela będzie kontrolować praworządność