Faktycznie wiele dzieje się w sferze technologii i coraz silniej wpływają one na biznes i modele biznesowe. Media, płatności mobilne, rozwiązania fintech czy platformy handlowe, to sfery, gdzie być może najszybciej zauważamy zmiany odczuwalne dla każdego konsumenta. Trudniej dostrzec te w sferze ciężkiego przemysłu, ale i tam następują, by przywołać robotyzację czy cyfryzację i przemysł 4.0.

Pytanie jest znacznie trudniejsze z perspektywy mojej branży – banku rozwoju. Banku wspierającego rozwój gospodarczy Polski, prowadzącego działania odnoszące się do wszystkich branż. Właśnie, czy wszystkich i z jakim priorytetem? Czy chodzi o branże czy technologie, czy może o jedno i drugie? Jaki wpływ [Impakt!] i w jakim okresie będą wywierać dziś podejmowane działania?

Pytania zadawane codziennie w bankach rozwoju dotyczą kierunków rozwoju oraz perspektywy, w jakiej będzie realizowany. Zatem raczej 2030 nie 2020, może nawet 2050 i dalej? Dlaczego? Bo z perspektywy jednej technologii czy jednej transakcji trudno dostrzec kierunek, w jakim prowadzi. Dopiero perspektywa długookresowa i wizja nadrzędnych celów pozwala lepiej oceniać sens wsparcia tej lub innej transakcji, takiej czy innej technologii lub „zmierzyć” skalę misyjności działań.

Czy technologie zmienią kluczowe branże? Mam nadzieję, ale ważniejsze pytanie brzmi „jak”, „dlaczego” lub „po co”. Co chcemy lub powinniśmy osiągać, stosując nowe technologie, inwestując w ich powstawanie i rozwój?

Katalog pytań jest rozległy, ale zaryzykowałbym tezę, że kluczowych wyzwań jest zaledwie kilka – tym bardziej gdy coraz częściej aktywność gospodarcza dzieje się w skali globalnej, z naszej woli lub nawet bez niej.

Zatem rozwój czy przetrwanie? Lub może konieczność połączenia obu w formule zrównoważonego rozwoju, zapewniającego szanse rozwoju wszystkim pokoleniom? Także szanse na życie w zdrowiu, nie „tylko” samo życie? Dalej, gospodarka obiegu zamkniętego, skoro żyjemy na planecie o skończonych zasobach? Dobrym przykładem jest gospodarka wodą, której ilość jest stała – jak poprawiać retencję, aby woda była tam, gdzie służy życiu i gospodarce, nie tam, gdzie jest zagrożeniem i zmusza do inwestycji w „walkę” z żywiołem?

I wreszcie, co, jeśli zasoby nie są skończone? Jeśli dopiero uczymy się po nie sięgać lub patrzymy na nie w zbyt krótkim czasie i przestrzeni? Zaledwie 50 lat temu człowiek postawił stopę na Księżycu – kiedy zaczniemy sięgać poza planetę, po inne zasoby niż „tylko” energia odnawialna Słońca?

Wspólną odpowiedzią jest innowacyjność, rozumiana bardzo szeroko, od małej skali drobnych usprawnień po wyzwania globalne. Od stopniowej ewolucji rozwiązań do wdrożeń przełomowych technologii lub, właśnie, koncepcji. Koncepcji rozwoju budujących kierunki działania gospodarek, od poziomu aktywności SME do skali interwencji państwa. By ponownie posłużyć się przykładem, pomyślmy o ewolucji technologii ICT i TMT – znacznie mniej istotne staje się pytanie, jaką technologią będziemy posługiwać się jutro, czy będzie to 6G czy Z15. Istotne staje się pytanie, jak zarządzać danymi, nowym zasobem, który już dziś zmienia obraz gospodarki w tej branży i we wszystkich branżach powiązanych.

Jeśli więc pytacie, jak technologie zmienią gospodarkę, jestem pewien, że gruntownie. Mam jednak nadzieję, że w tych kierunkach, które będą nie tyle nawet sprzyjać, co tworzyć zrównoważony rozwój gospodarczy. Nawet gdy nie jest to łatwe. Nawet jeśli może się wydawać, że to wyłączna kompetencja rynku. Nawet jeśli ktoś mógłby sądzić, że interwencja państwa nie powinna dotyczyć tak niepewnych i ryzykownych obszarów jak rozwój w warunkach niepewności, czyli najbliższego wieku i dalej. Sceptykom polecam prace Mariany Mazzucato i kilka opowieści o początkach tego, co dziś wydaje się oczywiste, tak jak to, że czytasz ten tekst, Drogi Czytelniku, w formie elektronicznej w elektronicznym serwisie.