Erdogan: To nie do przyjęcia, że zabrania nam się posiadania broni atomowej

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
5 września 2019, 09:43
Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan
Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan/ShutterStock
To nie do przyjęcia, że państwa posiadające broń atomową zabraniają Turcji uzyskania własnego arsenału nuklearnego - oświadczył prezydent tego kraju Recep Tayyip Erdogan. Nie wyjaśnił, czy Ankara ma to w planach.

"Niektóre państwa mają pociski z głowicami atomowymi, i to nie jedną czy dwie. Ale nam mówią, że nie możemy takich mieć. To dla mnie nie do przyjęcia" - oświadczył turecki przywódca, przemawiając w środę wieczorem na forum gospodarczym z udziałem polityków jego Partii Sprawiedliwości i Rozwoju (AKP) w mieście Sivas na wschodzie kraju.

"Na świecie nie ma kraju rozwiniętego, który by ich (tj. rakiet z głowicami atomowymi - PAP) nie miał" - dodał.

Agencja Reutera podkreśla, że w tym ostatnim zdaniu Erdogan minął się z prawdą, bo własnej broni jądrowej nie posiada wiele krajów rozwiniętych.

W swoim wystąpieniu prezydent Turcji zasugerował ponadto, że jego kraju życzyłby sobie takiej samej ochrony, jaką ma Izrael. "Niedaleko nas leży Izrael, jesteśmy prawie sąsiadami. Oni odstraszają (inne kraje mogące dążyć do agresji - PAP), bo posiadają (broń atomową). Nikt ich nie może ruszyć" - zaznaczył.

"Obecnie kontynuujemy własne prace" - oświadczył Erdogan, nie wyjaśniając, o jakie prace chodzi.

Zdaniem analityków Izrael posiada znaczący arsenał atomowy, jednak władze tego kraju nigdy oficjalnie nie potwierdziły ani nie zdementowały doniesień na ten temat.

W 1980 roku Turcja podpisała Traktat o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej, a w 1996 roku została sygnatariuszem Traktatu o Całkowitym Zakazie Prób Jądrowych (CTBT).

Agencja AFP podkreśla, że wypowiedzi Erdogana na temat broni jądrowej padły w czasie, gdy Turcja zacieśnia więzi wojskowe z Rosją po wykluczeniu z programu amerykańskich myśliwców F-35. USA zareagowały tak na zakupienie przez Ankarę rosyjskich systemów rakietowych S-400.

Pentagon ostrzegał, że S-400 w Turcji może stanowić zagrożenie dla sił powietrznych NATO operujących w tym regionie. Amerykańscy eksperci uważają, że radary zainstalowane w rosyjskiej broni nauczą się dostrzegać i śledzić myśliwce F-35, przez co ich niewykrywalność stałaby się wątpliwa. Argumentują też, że rosyjski system jest niekompatybilny ze sprzętem wojskowym NATO, którego Turcja jest członkiem.

>>> Czytaj też: Powstanie indeks Trójmorza. GPW i 6 giełd regionu szykują CEEplus

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Tematy: Turcjaświat
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj