Wzrost populizmu nie wynika z ekonomii, tylko z poczucia godności [WYWIAD]

Francis Fukuyama
Francis Fukuyama/ShutterStock
Fukuyama: Populiści zwykle koncentrują się na obietnicach ograniczenia imigracji. Zwiększanie wydatków społecznych przez PiS to ciekawa innowacja

Nie sądzę, by cokolwiek było przesądzone. Ludzie są zdolni do dokonywania wyborów i los tego rządu będzie zależał od jego osiągnięć. Ale doszliście do niebezpiecznego momentu, który wcześniej osiągnęły Węgry. Demokracja znika, jeśli pojawia się partia zdolna i gotowa do zmiany zasad gry do takiego stopnia, by uniemożliwić innym partiom dojście do władzy. Ale w Europie trudno do tego doprowadzić. Unia Europejska ma możliwości blokujące taki rozwój wydarzeń.

To ciekawe, że PiS scementował poparcie poprzez programy socjalne, bo zwykle to nie jest główny przekaz tego typu partii. Zwykle partie populistyczne koncentrują się na obietnicach ograniczenia imigracji, zamknięcia granic itp. Poszerzanie zakresu programów socjalnych niekoniecznie jest częścią ich programu. Większość chce ochronić państwo dobrobytu i jest wroga wobec imigrantów, bo uważa, że mogą ten socjal przejąć. Zwiększanie wydatków społecznych to ciekawa innowacja.

Ale Putin próbował też przeprowadzić reformę emerytalną, która w istocie sprowadzała się do cięć w wydatkach i przypominała działania rządów neoliberalnych.

Jest kilka definicji. Jedna odwołuje się do ekonomii – populiści to politycy, którzy wspierają rozwiązania na krótką metę popularne, ale prowadzące do niestabilności w dłuższym terminie. To przykład Hugo Cháveza i Wenezueli. Gdy ropa była droga, było go stać na kosztowne programy socjalne, a gdy ceny spadły, stały się one brzemieniem nie do udźwignięcia. Druga definicja odwołuje się do konkretnego stylu przywództwa – charyzmatyczny lider, który twierdzi, że reprezentuje ludzi bezpośrednio, więc nie potrzebuje instytucji, co prowadzi do ataku na nie. Współczesna demokracja liberalna stworzyła mechanizmy zapobiegające koncentracji władzy. Charyzmatycznemu liderowi się to nie podoba, więc próbuje te mechanizmy rozmontowywać. Trzecia definicja dotyczy niektórych ruchów populistycznych, które nie odwołują się do wszystkich wyborców, ale tylko do ich części na zasadzie rasy czy narodowości. To wszystko pozwala mówić o różnych rodzajach populizmu. W Ameryce Łacińskiej jest wielu populistów pierwszego typu: Ekwador, Nikaragua, Wenezuela. Rządy tych państw nie czynią rozróżnienia między prawdziwym narodem a przybyszami, nie obchodzi ich tematyka imigracyjna. Prawicowy populizm spełnia trzecią definicję. Wszyscy za to spełniają drugą definicję, czyli charyzmatyczne przywództwo.

Ani Tusk, ani Macron nie bili w niezawisłe sądownictwo czy niezależne media.

Nie tak łatwo te odczucia rozdzielić. Godność stała się tematem, bo ludzie czuli się marginalizowani i zagrożeni przez obcych. Dlatego populiści odwołują się do pojęcia suwerenności. Wzrost populizmu wynikał raczej z kwestii godnościowych niż ekonomicznych. Polska jest świetnym przykładem, bo przecież nie da się powiedzieć, by przed dojściem PiS do władzy źle sobie radziła pod względem gospodarczym. Ale problemy gospodarcze mogą wrócić. Widać to w Rosji. Popularność Putina w 2014 r. poszybowała ze względów godnościowych – aneksja Krymu, wojna na Donbasie – choć gospodarka była w stagnacji. Ostatecznie to tematy ekonomiczne przeważają, bo godnością się nie najesz.

Godność to uniwersalna aspiracja człowieka. To nie tak, że ludzie odkryli w sobie takie zapotrzebowanie w 2014 r. Problem z każdym rządem autorytarnym jest taki, że nie traktuje obywateli z godnością. Taka była przyczyna samospalenia Muhammada al-Bu’aziziego w Tunezji, które rozpoczęło arabską wiosnę. Jego stoisko z warzywami zostało skonfiskowane przez władze. Nie mógł znaleźć odpowiedzi, dlaczego tak się stało i popełnił samobójstwo. Ludzie wyszli na ulice, bo poczuli, że władze traktują ich w podobny sposób. Dlatego każdy ruch demokratyczny w istocie odwołuje się do godności. Współczesna demokracja liberalna zapewnia godność, dając wolność słowa, prawo głosu, zrzeszania się, równe prawa. W ruchu nacjonalistycznym kwestie godnościowe należą do konkretnej grupy narodowej, czasem kosztem mniejszości. Od czasów rewolucji francuskiej obserwujemy zmagania liberalnego i nacjonalistycznego rozumienia godności.

To kolejny etap ewolucji postępowej lewicy, która w XX w. straciła główny obiekt zainteresowania, jakim był proletariat. Ochrona środowiska to najnowszy element dodany do jej programu, wynikający z rozwoju technologii.

W wielu krajach klasa pracująca stała się klasą średnią i niegdyś rażące różnice klasowe straciły na znaczeniu. Dlatego lewica w świecie rozwiniętym podjęła nowe tematy: feminizm, prawa gejów, tematyka migracyjna.

Nie zniknie. W pewien sposób ataki na Unię ją wzmocnią. Próby opuszczenia jej przez Wielką Brytanię przekonają innych, że to nie jest dobry pomysł. Problemem pozostaje niedemokratyczność instytucji. Parlament Europejski wciąż jest najsłabszą z nich. Dopóki to nie zostanie naprawione, będzie powodować problemy.

Wyrwa między Chinami a USA będzie się pogłębiać, ale Europejczycy nie staną po stronie Chin. Możecie nie lubić Donalda Trumpa, ale nie sądzę, byście przez to polubili Pekin. Przez lata Zachód miał nadzieję, że Chiny się zliberalizują, gdy się wzbogacą. Jest odwrotnie; powstaje tam postmodernistyczne państwo totalitarne, wykorzystujące nowe technologie do kontroli ludności.

Nawet jeśli Trump przegra wybory w 2020 r., polaryzacja pozostanie. Trump utrzyma dużą część elektoratu, który ma poczucie, że nie jest traktowany z szacunkiem. To największa amerykańska słabość, bo pozwala Rosjanom rozgrywać ją we własnych interesach.

Największą szansą dla Putina jest jakiś rodzaj unii z Białorusią. W ten sposób może teoretycznie pozostać na stanowisku na kolejną kadencję, nie zmieniając rosyjskiej konstytucji.

Nie sądzę. Unia z Białorusią będzie się cieszyć poparciem Rosjan, a Białorusinom będzie trudno się jej przeciwstawić.

Nie sądzę, żeby przed aneksją Krymu był na nią popyt. On się pojawił dopiero wówczas, gdy półwysep został zajęty. To samo może dotyczyć Białorusi. Nikt nie oczekuje jej przyłączenia, ale jeśli nastąpi, ludzie uznają: „Wow! zyskaliśmy 10 mln ludzi, jesteśmy więksi, nasza armia jest bliżej Europy”.

USA ery Trumpa są kompletnie nieprzewidywalne, ale raczej nie należy się spodziewać gwałtownej reakcji. Po Europie też nie. To oczywiście będzie zależeć od sposobu, w jaki Moskwa doprowadzi do unii. Jeśli będzie to wyglądało na przymus, pojawią się obiekcje, ale jeśli uda się przeprowadzić aneksję w sposób wyglądający na zgodny z prawem międzynarodowym, Zachód niewiele zrobi. Sankcje po Krymie zostały nałożone dlatego, że aneksja w sposób jaskrawy naruszała prawo. Prawne usprawiedliwienie było bardzo wątłe, co więcej, Ukraina się temu sprzeciwiała. W przypadku Białorusi będzie można uniknąć takiego wrażenia. Największą przeszkodą będzie Alaksandr Łukaszenka, który jest całkiem zręcznym politykiem i z pewnością nie zechce być zepchnięty z urzędu.

Z punktu widzenia realpolitik wsparcie Łukaszenki ma sens, by nie pozwolić Putinowi na zajęcie Białorusi.

Rozmowę przeprowadzono dzięki uprzejmości organizatorów Forum Borisa Niemcowa oraz wydawnictwa Rebis, którego nakładem wyszła właśnie najnowsza książka Francisa Fukuyamy „Tożsamość. Współczesna polityka tożsamościowa i walka o uznanie”

>>> Czytaj też: Trump "unicestwi" gospodarkę Turcji? To może być trudniejsze, niż się wydaje

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Michał Potocki
Michał Potocki
Dziennikarz i redaktor DGP. Zawodowo zajmuje się tematyką światową, zwłaszcza państwami Europy Wschodniej
Zobacz wszystkie artykuły tego autoraWzrost populizmu nie wynika z ekonomii, tylko z poczucia godności [WYWIAD] »
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj