Jaśkowiak: Stawiam przede wszystkim na szczerość i autentyczność. Nie mam zwyczaju kluczenia [WYWIAD]

Ten tekst przeczytasz w 6 minut
28 listopada 2019, 08:18
Pałac Prezydencki w Warszawie
Pałac Prezydencki w Warszawie/ShutterStock
Słyszałem, że łatwiej będzie mi wygrać z Dudą niż z Kidawą-Błońską w prawyborach. Trudno się dziwić. Jestem nową twarzą w PO - mówi w wywiadzie Jacek Jaśkowiak, prezydent Poznania, który startuje w prawyborach prezydenckich w Platformie Obywatelskiej.

Na razie jestem kandydatem na kandydata. Program ogłoszę w momencie rozpoczęcia kampanii. Znajdą się tam postulaty dotyczące kwestii podatkowych, wieku emerytalnego, obronności kraju czy polityki zagranicznej. Chciałbym wykorzystać dobre rozwiązania w zakresie m.in. polityki senioralnej czy socjalnej, które wprowadziliśmy w Poznaniu i rozszerzyć ich zasięg na cały kraj.

W przyszłym tygodniu zamierzam skierować taki list do członków Platformy. Planuję też wiele spotkań na terenie całego kraju. W swoich działaniach stawiam przede wszystkim na szczerość i autentyczność. Nie mam zwyczaju kluczenia, unikania odpowiedzi na niewygodne pytania czy kierowania różnych komunikatów do poszczególnych grup – dla mieszkańców miasteczek mam ten sam przekaz, co dla elektoratu z dużych miast. Mówię, co myślę, bez względu na to, jaki to może mieć wpływ na sondaże.

W obecnej sytuacji politycznej rozważania dotyczące małżeństw par jednopłciowych są czysto hipotetyczne. To kwestia wymagająca szerszej debaty, a decyzja w tej sprawie będzie należała przede wszystkim do parlamentarzystów. W perspektywie długoterminowej widziałbym nasz kraj w tej części Europy, w której tego typu rozwiązania są powszechnie akceptowane. Alternatywą jest tutaj model białoruski czy rosyjski, a ja wolałbym, by Polska zmierzała w przeciwnym kierunku, czyli zachodnim.

Głównym rywalem będzie Andrzej Duda. Czyim? O tym zadecyduje prekampania i osoby głosujące na jej finiszu.

Gdy trzeba bronić rzeczy dla mnie ważnych, nie waham się tego robić. Stąd mój sprzeciw wobec łamania konstytucji, wykorzystywania mediów publicznych do walki z oponentami politycznymi i prowadzonej przez nich nagonki. Takie działania wymagają zdecydowanej reakcji. Niemniej jednak przez ostatnie pięć lat rządów w Poznaniu pokazałem też, że jestem bardzo koncyliacyjny. Wyrażam to poprzez czyny. Potrafiłem wynegocjować wymianę gruntów z archidiecezją poznańską, stając do rozmów w pozycji wyprostowanej, a nie klęczącej. Z Kościołem współpracuję też w innych obszarach: wydajemy obiady dla bezdomnych, zapewniamy im opiekę zdrowotną, noclegownie, łaźnie. Jestem otwarty na dialog ze wszystkimi środowiskami, bo zależy mi na tym, by w Poznaniu każdy czuł się dobrze, niezależnie od tego, czy ma poglądy konserwatywne, czy liberalne. I to będę podkreślał podczas prekampanii. Będę pokazywał to, co chcę zrobić i co już zrobiłem, a nie to, co mnie odróżnia od Małgorzaty Kidawy-Błońskiej.

Chciałbym przenieść moje doświadczenie z Poznania na grunt ogólnopolski. Klimat otwartości powoduje, że nikt się nie czuje wykluczony, bez względu na to, jakiego jest wyznania, jakiej orientacji seksualnej czy jaki jest jego status materialny. Jesteśmy różni, ale możemy żyć razem i się szanować. Poznań ma być dla wszystkich i Polska ma być dla wszystkich. Będę do tego dążył.

Moi wyborcy są bardzo zróżnicowani. Jestem w stanie sięgnąć po elektorat lewicowy, ale popierają mnie też osoby o poglądach konserwatywnych, jak Roman Giertych. Bazą są wyborcy centrowi, ale od czterech lat współpracuję z ruchami obywatelskimi i miejskimi. Mam też wsparcie samorządowców, którzy na co dzień odczuwają negatywne skutki decyzji podejmowanych na poziomie centralnym. Na myśli mam przede wszystkim dociążanie samorządów obowiązkami i odbieranie im dochodów. Sama piątka Kaczyńskiego będzie kosztować Poznań ok. 280 mln zł. Chciałbym pokazać, jakie są koszty nieroztropnej polityki rządu, szczególnie dla osób najuboższych, których negatywne skutki takich działań dotykają zawsze najmocniej.

Przede wszystkim jestem prawdziwy, a nie sztuczny. Nie jestem marionetką, nie wykonuję poleceń partyjnych, potrafię oddzielić funkcje polityczne od zadań organu, który reprezentuję. Za moich rządów w Poznaniu nie było emisariuszy PO domagających się zatrudnienia tego czy innego człowieka w jakiejś miejskiej spółce. Nie toleruję standardów pisowskich – dla mnie decydujące są kompetencje, a nie przynależność partyjna. Pokazałem, że można rządzić inaczej, być w partii, a jednocześnie być niezależnym i wiernym swoim ideom. Andrzej Duda nie może tego powiedzieć. Jako prezydent i jednocześnie prawnik powinien być strażnikiem konstytucji, a wielokrotnie i świadomie ją złamał. Ośmieszał urząd, podpisując nocą ustawy, wygłaszając rasistowskie żarty na uczelni, będąc Adrianem z „Ucha Prezesa”. Wystawia nas na pośmiewisko za granicą. To kompletne przeciwieństwo tego, co pokazałem, rządząc Poznaniem.

Oczywiście, jestem ofensywny. Być może mamy różne drogi dochodzenia do kompromisów. Jestem skłonny do ustępstw, ale pozostaję jednocześnie wierny swoim zasadom.

Ale ja nie mam zamiaru jej punktować. Chcę pokazać swoje cechy i dokonania, sukcesy, których miarą są wyróżnienia międzynarodowe dla Poznania czy poziom bezpieczeństwa w mieście. Celem jest to, by w całym kraju ludzie doświadczali nie nienawiści, ale tolerancji.

Twardość w zakresie przeciwstawiania się złu…

Jeśli ktoś taki jak pan Banaś zostaje ministrem finansów czy prezesem NIK, jeśli kandydatów na sędziów TK wskazuje się z pominięciem wymogów formalnoprawnych dotyczących wieku tych osób, jak w przypadku Piotrowicza i Pawłowicz, jeżeli ułaskawiane są osoby nieprawomocnie skazane, to temu trzeba się przeciwstawiać. To samo dotyczy wykorzystywania telewizji publicznej do nękania politycznych przeciwników. Ja to przeszedłem, przeszedł to prezydent Adamowicz, co w jego przypadku skończyło się zabójstwem. Tego nie można tolerować.

Oczywiście, że tak. TVP pozwała mnie zresztą za tego typu stwierdzenia. Ale prawda jest taka, że to m.in. ta telewizja, przedstawiająca polityków opozycji jako zdrajców narodu, wrogów Polski, wykreowała obecną skalę nienawiści. Wobec mnie też kierowano groźby z zakładu karnego, gdzie skazani są nasączani nienawiścią płynącą z mediów publicznych. Dla mnie związek między tym, co robi telewizja publiczna, a skalą nienawiści w debacie i przestrzeni publicznej jest oczywisty. Skandalicznych działań obozu władzy jest więc dużo, ale potrafię docenić także pozytywy. Wrażenie robią np. wyniki przedsiębiorstwa Polskie Porty Lotnicze i sprawność menedżerska prezesa Szpikowskiego. Cenię sobie też kompetencje i skuteczność pani minister Emilewicz.

Ja tej pewności nie mam. Słyszałem wręcz głosy, że łatwiej będzie wygrać mi z Dudą niż z Kidawą-Błońską w prawyborach. Trudno się dziwić. Jestem nową twarzą w PO, działam w niej od pięciu lat, a moja rywalka praktycznie od momentu jej założenia.

>>> Czytaj też: Szefostwo KAS postawiło na swoim, dyrektorzy tracą stanowiska

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj