Prawie 500 udziałowców straciło pieniądze, gdy zbankrutowała należąca do Obreteckiego firma Stroi-City, która budowała luksusowy kompleks mieszkaniowy w jego rodzinnym mieście, Wołgogradzie - powiedział w poniedziałek dziennikowi "Times" Siergiej Migdal, były członek izraelskiego wywiadu, a w latach 2005-2010 szef ochrony Bieriezowskiego, głównego krytyka Władimira Putina.

Migdal nie przypuszcza, by śmierć Obreteckiego miała jakiekolwiek podłoże polityczne. "On nie był za bardzo zaangażowany w politykę i nie był na liście wrogów Putina. Bardziej określał się jako rosyjski patriota" - powiedział. "W tym momencie to spekulacja, ale większość rosyjskich biznesmenów jest zabijana z powodu sporów biznesowych. On miał wrogów. Był zaangażowany w kilka ostrych sporów finansowych po upadku swojej firmy budowlanej" - dodał.

Jako pierwszy to, że śmierć Obreteckiego nie była przypadkiem, zasugerował jego znajomy Paweł Borowkow. "Tu, w Wielkiej Brytanii, ludzie prowadzą samochody bardzo ostrożnie. Nie wykluczam, że został on specjalnie potrącony” – powiedział.

Reklama

49-letni Obretecki został potrącony 25 listopada, około godz. 16.45, gdy wracał z psem do swojej posiadłości w Oxshott Heath w hrabstwie Surrey, na południowy zachód od Londynu. Został przewieziony do szpitala, ale zapadł w śpiączkę i po kilku dniach zmarł.

Jak podała policja, w wypadku uczestniczyły trzy samochody. Nie jest jasne, który z nich potrącił Obreteckiego. Wszyscy trzej kierowcy zostali przesłuchani przez policję, ale żaden z nich nie został zatrzymany.

Obretecki dorobił się majątku zakładając na początku lat 90. przedsiębiorstwo Magnat, które dystrybuowało w Rosji produkty Mars, Nestle oraz Procter & Gamble. W Wielkiej Brytanii mieszkał od ośmiu lat, dzieląc czas między kupioną w 2012 roku za 6,25 mln funtów posiadłością w Oxshott Heath, a wynajmowanym apartamentem w londyńskiej dzielnicy Westminster. W Wielkiej Brytanii zajmował się obrotem nieruchomościami.