Dokumenty zaprzeczają serii "publicznych oświadczeń amerykańskich prezydentów, dowódców wojskowych i dyplomatów, którzy rok po roku zapewniali Amerykanów, że osiągają postępy w Afganistanie i że wojnę warto dalej prowadzić" - czytamy w artykule pt. "Na wojnie z prawdą".

Redakcja waszyngtońskiego dziennika pozyskała dostęp do poufnych dokumentów rządu amerykańskiej na podstawie Ustawy o dostępie do informacji z 1966 r. po prawie trzyletniej batalii sądowej.

Chodzi o ponad 2 tys. stron do tej pory nieopublikowanych dokumentów, w tym transkrypty 428 wywiadów z osobami, które były bezpośrednio zaangażowane w wojnę w Afganistanie: z dowódcami wojskowymi, dyplomatami z Departamentu Stanu, pracownikami Agencji Rozwoju Międzynarodowego, podwykonawcami z firm prywatnych pracujący nad realizacją programów rządowych w Afganistanie i przedstawicielami władz afgańskich w Kabulu.

Reklama

Wywiady te zostały przeprowadzonego w ramach jednego z projektów Specjalnego Inspektora Generalnego ds. Odbudowy Afganistanu (SIGAR), które w 2008 r. zostało powołane przez Kongres w celu zbadania korupcji i marnotrawstwa na terenach objętych wojną.

Jak wynika z transkryptów przeprowadzonych wywiadów, większość rozmówców personelu SIGAR ostro krytykuje brak konkretnej strategii, nieznajomość realiów i historii Afganistanu, jasno sprecyzowanego celu operacji w tym kraju, chroniczną korupcję i marnotrawienie amerykańskiej pomocy przez władze afgańskie w Kabulu.

"Celem naszej polityki było stworzenie centralnego rządu, co było idiotyczne, ponieważ Afganistan nie ma tradycji silnego rządu centralnego. Aby stworzyć (tam) rząd centralny, potrzeba stu lat, a tyle czasu nie mamy" - ocenił amerykański dyplomata, którego tożsamość nie została ujawniona przez SIGAR w wywiadzie udzielonym w 2015 r.

Od rozpoczęcia wojny w Afganistanie, która była operacją NATO, w Afganistanie walczyło 775 tys. żołnierzy amerykańskich; większość z nich została tam skierowana do służby kilkakrotnie.

Podczas tej operacji militarnej, nazywanej "najdłuższą wojną Stanów Zjednoczonych", według oficjalnych danych Pentagonu od 2001 r. zginęło 2 300 żołnierzy USA, a 20 589 odniosło rany.

W tym samym czasie w wojnie w Afganistanie, zginęło 3 814 pracowników prywatnych firm amerykańskich, w tym firm ochroniarskich pracujących dla Pentagonu i innych agencji federalnych, a ponadto 1 145 żołnierzy państw sojuszniczych NATO i państw, które weszły w skład Międzynarodowych Sił Wsparcia Bezpieczeństwa (ISAF) w Afganistanie, ponad 64 tys. żołnierzy afgańskich sił bezpieczeństwa, ponad 43 tys. cywilnej ludności Afganistanu, 424 pracowników międzynarodowych organizacji humanitarnych, 67 dziennikarzy i innych pracowników mediów.

Po drugiej stronie zginęło ponad 42 tys. talibów i rebeliantów z grup islamskich fundamentalistów współpracujących z talibami.

18-letni konflikt w Afganistanie był także wyjątkowo kosztowny dla amerykańskiego podatnika. Zdaniem dyrektorki projektu "Koszt wojny" Uniwersytetu Brown prof. Nety Crawford od rozpoczęcia działań w Afganistanie w październiku 2001 r. Pentagon, Departament Stanu i Agencja Rozwoju Międzynarodowego (U.S. AID) wydały od 934 mld USD do 978 mld USD z uwzględnieniem inflacji.

Kwoty podane przez prof. Crawford nie uwzględniają wydatków na operacje CIA, której budżet jest tajny, ani astronomicznych kosztów leczenia i długotrwałej opieki medycznej dla weteranów. "Co dostaliśmy za ten bilion dolarów? Czy to było warte biliona dolarów? – pytał w 2015 r. w wywiadzie udzielonym SIGAR emerytowany komandor sił specjalnych marynarki wojennej USA Jeffrey Eggers, a w przeszłości starszy doradca ds. bezpieczeństwa narodowego zarówno w republikańskiej ekipie prezydenta George’a W. Busha, jak i w demokratycznej administracji prezydenta Baracka Obamy. "Po zabiciu (szefa Al-Kaidy) Osamy Bin Ladena powiedziałem, że Osama prawdopodobnie śmieję się w grobie, biorąc pod uwagę, ile wydaliśmy na Afganistan" - dodał Eggers.

>>> Czytaj też: Stoltenberg: Unia Europejska nie może zastąpić NATO w obronie Europy