"Nigdy wcześniej między dyskusjami prowadzonymi w salach negocjacyjnych i poza nimi nie było tak dużego rozdźwięku" - przyznała ministra, cytowana w oficjalnym komunikacie fińskiego rządu.
"Jest mi przykro, że nie była w stanie bardziej zdecydowanie odnieść się do . Kolejny rok będzie . Każdy powinien spojrzeć w lustro i zastanowić się, jak możemy przywrócić wiarę w ten proces" - dodała.
Resort podkreślił, że głównym celem UE oraz Finlandii było u podczas obowiązywania paryskiego porozumienia klimatycznego z 2015 r. (dotyczące m.in. handlu emisjami), który można by wdrożyć od początku przyszłego roku.
Zdaniem fińskiej ministry trudności w negocjacjach spodziewano się już wcześniej, ponieważ wśród krajów obecna była "atmosfera nieufności", wynikająca m.in. z tego, że część dużych państw, jak Brazylia, "wydaje się podważać współpracę międzynarodową". USA, które wychodzą z – wskazała Mikkonen – również przyczyniły się do "braku zaufania" i rozwoju wątpliwości, dlaczego jedne kraje mają podejmować działania na rzecz , podczas gdy inne nie.
"Pogląd UE był taki, że nieustalenie zasad jest lepszym wyjściem niż zatwierdzenie złych rozwiązań" - podkreślono w komunikacie fińskiego ministerstwa.
Trwający od 2 grudnia szczyt ONZ COP25 w Madrycie, przedłużony o dwa dni, zakończył się ostatecznie brakiem porozumienia wśród przedstawicieli ok. 200 krajów. Kolejny szczyt klimatyczny odbędzie się w listopadzie 2020 r. w Glasgow. W połowie 2020 r. UE ma też uaktualnić swoje cele dotyczące redukcji emisji.
>>> Czytaj też: Walka z globalnym ocieplaniem klimatu. KE bierze się za transport
