Niewielka gmina Darłowo pobiera opłatę uzdrowiskową w podobnej wysokości co Sopot. W ubiegłym roku w przypadku obu miejscowości było to ponad 2,7 mln zł. Dysproporcję dostrzegają resorty finansów i rozwoju (ten ostatni po minionych wyborach przejął pieczę nad turystyką). – Gminy uzdrowiskowe nie żyją wyłącznie z uzdrowisk, ale także z turystyki. Można by poprawić finansowanie gmin, uwzględniając także ten element – przekonuje dyrektor departamentu podatków sektorowych, lokalnych oraz podatku od gier Justyna Przekopiak.

Widmo strat

Temat podatku turystycznego wrócił przy okazji przekazania do prekonsultacji „Białej Księgi Regulacji Systemu Promocji Turystycznej w Polsce”. Gminy posiadające status uzdrowisk zaniepokoiła propozycja zastąpienia opłaty uzdrowiskowej podatkiem, który miałby trafiać do Centralnego Funduszu Promocji Turystyki. – O ile likwidacja opłaty miejscowej i zamiana jej na podatek turystyczny jest raczej powszechnie aprobowana – pomijając kwestie jego konstrukcji propozycji centralizacji – o tyle propozycja likwidacji opłaty uzdrowiskowej musi budzić zdziwienie, bo jej status i cel jest zupełnie inny niż opłaty miejscowej – podkreśla Stowarzyszenie Gmin Uzdrowiskowych RP w piśmie do minister rozwoju Jadwigi Emilewicz.

Opłatę miejscową, nazywaną też klimatyczną, może wprowadzić rada gminy i wówczas pobiera ją od osób, które przebywają na jej terenie dłużej niż dobę w celach turystycznych, wypoczynkowych lub szkoleniowych. To miejscowości o korzystnych walorach klimatycznych. Te w ostatnim czasie były kwestionowane chociażby w przypadku Zakopanego ze względu na smog. Zastąpienie opłaty miejscowej podatkiem turystycznym pozwoliłoby uniknąć kłopotów tym miejscowościom, które mają problem z czystym powietrzem. Opłatę uzdrowiskową pobiera obecnie jedynie 45 miejscowości, a kolejne 16 stara się o uzyskanie statutu uzdrowiska. Za każdą złotówkę pobraną w ramach opłaty miejscowości te otrzymują złotówkę dotacji z budżetu państwa. Dla niektórych uzdrowisk jest to znaczna część ich dochodów.

– Stracilibyśmy 12–13 proc. budżetu przy likwidacji opłaty uzdrowiskowej – mówi burmistrz Ciechocinka Leszek Dzierżewicz. Jak podkreśla, 35 proc. mieszkańców ma stanowiska pracy związane z lecznictwem uzdrowiskowym. Z kolei dla niedużego uzdrowiska Dąbki w gminie Darłowo likwidacja opłaty uzdrowiskowej to budżet mniejszy o 10 proc.

W dodatku – jak zaznaczają samorządowcy – środki z tych wpływów mogą być wydawane tylko na cele ściśle określone w ustawie o lecznictwie uzdrowiskowym, uzdrowiskach i obszarach ochrony uzdrowiskowej oraz o gminach uzdrowiskowych (t.j. Dz.U. z 2017 r. poz. 1056 ze zm.), w tym na ochronę środowiska, zadrzewianie parków, budowę i utrzymanie terenów rekreacyjnych, utrzymanie czystości, zaopatrzenie w wodę. Opłata uzdrowiskowa to fundusze, bez których uzdrowiska upadną – przekonują samorządowcy.

Temu tematowi poświęcone było niedawne posiedzenie parlamentarnego zespołu ds. uzdrowisk. Przedstawiciele resortów finansów i rozwoju przekonywali na nim, że chociaż propozycja likwidacji opłaty uzdrowiskowej i zastąpienia jej podatkiem turystycznym pojawiła się w białej księdze, to żadne prace legislacyjne w tej sprawie nie są prowadzone. – Nie ma rekomendacji, by opłata uzdrowiskowa została zlikwidowana – podkreśla Dominik Borek, wicedyrektor departamentu turystyki w Ministerstwie Rozwoju.

To jednak nie do końca uspokaja samorządowców.

Wyjście z szarej strefy

Zanim jednak zostaną podjęte jakiekolwiek decyzje w kwestii opłat, konieczne jest uszczelnienie systemu i wyeliminowanie nieprawidłowości na rynku turystycznym.

– Jeśli nie będzie uporządkowanych narzędzi służących rejestracji najmu krótkoterminowego, wychwytywaniu pensjonatów, które są rejestrowane jako budynki wielomieszkaniowe, to na dłuższą metę problemu i tak nie rozwiążemy – przekonuje Justyna Przekopiak. I – jak zaznacza – resort na walory, które sprzyjają rozwojowi turystyki, chce „popatrzeć także od strony podatkowej”.

Do marca 2021 r. ministerstwo chce oddać do dyspozycji samorządom narzędzia informatyczne, dzięki którym będą mogły prowadzić ewidencję obiektów noclegowych. – Wiele rezerwacji odbywa się obecnie przez platformy internetowe – zwraca uwagę Dominik Borek. Wiadomo, że odsetek osób, które w ten sposób wynajmują lokale, ale rejestrują przy tym działalność gospodarczą i płacą podatki, jest niewielki. Rząd ma natomiast plany, by samorządy i turyści mogli korzystać z centralnej platformy, na której znajdą się hotele, pensjonaty, których właściciele prowadzą działalność zgodnie z przepisami.

Zgodnie z zapowiedziami Ministerstwa Rozwoju będzie to baza obiektów noclegowych w całej Polsce – turyści, ale i organy nadzoru będą mogły sprawdzić, czy oferujący miejsca w pensjonacie nie działa w szarej strefie. I jak zapowiada Dominik Borek, każda z gmin będzie mogła wykorzystać ewidencję do tworzenia mobilnych aplikacji, które będą zachęcały do rejestrowania się na platformie. ©℗

>>> Czytaj też: Tunel pod Świną z zezwoleniem na realizację. "To ważne dla całej Polski"