"W każdym razie sytuacja uległa odprężeniu w ostatnich godzinach" - ocenił Maas w programie "Morgenmagazin" telewizji publicznej ARD. Zdaniem szefa resortu spraw zagranicznych RFN ma to związek z tym, że prezydent Trump zaproponował rozmowy.

"Chce on rozmawiać o regionalnej roli Iranu, o jego programie balistycznym i atomowym. Mamy te same cele: Iran nie powinien wejść w posiadanie bomby atomowej" - podkreślił Maas.

Już wcześniej napięte relacje między Waszyngtonem a Teheranem uległy gwałtownemu zaostrzeniu, kiedy w ubiegłym tygodniu Amerykanie zabili w Bagdadzie irańskiego generała Kasema Sulejmaniego. W odwecie, w nocy z wtorku na środę, Iran dokonał ostrzału rakietowego amerykańskich celów w Iraku: bazy wojskowej Ain Al-Asad, położonej 160 km na zachód od Bagdadu, oraz bazy w Irbilu, w irackim Kurdystanie na północy kraju.

W pierwszym wystąpieniu po irańskim ataku prezydent Trump wezwał NATO do większego zaangażowania na Bliskim Wschodzie i zaapelował do światowych mocarstw o wypracowanie nowego porozumienia z Iranem, które uczyni świat bezpieczniejszym.

Prezydent oznajmił jednocześnie, że "USA nałożą natychmiastowe dodatkowe karne sankcje gospodarcze na irański reżim". Dodał, że "potężne sankcje zostaną utrzymane do czasu, gdy Iran zmieni swe postępowanie", zrezygnuje z ambicji nuklearnych i przestanie wspierać terrorystów.

Wolfgang Ischinger, szef Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa, w komentarzu dla czwartkowego wydania dziennika "Bild" ocenił, że wystąpienie amerykańskiego przywódcy to "dobra wiadomość dla świata".

"Trump (...) nie dał się sprowokować rakietowym atakiem na swoich żołnierzy. Przeciwnie, mądrość i roztropność, którą zaprezentował przed całym światem pozwala nam wszystkim odetchnąć z ulgą" - napisał Ischinger, apelując jednocześnie do Europy, by zaangażowała się w mediacje między Iranem a USA.

>>> Czytaj też: Iran przestrzega Polskę przed "schodzeniem na dno czeluści po linie zrzuconej przez Amerykanów"