Rząd w Iranie: Trump wylewał "krokodyle łzy", wyrażając troskę o Irańczyków

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
13 stycznia 2020, 13:13
USA Iran
USA Iran/ShutterStock
Prezydent USA Donald Trump wylewał "krokodyle łzy", wyrażając w swoich tweetach zaniepokojenie o Irańczyków - ocenił w poniedziałek rzecznik rządu w Teheranie Ali Rabiei.

Komentując wpisy amerykańskiego prezydenta, który w sobotę i niedzielę zapewnił na Twitterze o swej solidarności z protestującymi Irańczykami, Rabiei ocenił, że Irańczycy będą pamiętać, że Trump zabił ich czołowego generała i sprawił, że wielu Irańczyków mierzy się z ekonomicznymi wyzwaniami. Jego wypowiedź cytuje Reuters, powołując się na państwowe irańskie media.

Od soboty w Teheranie i innych irańskich miastach trwają antyrządowe manifestacje. Ich uczestnicy wyrażają oburzenie postawą władz, które kłamały w sprawie zestrzelenia ukraińskiego boeinga.

W poniedziałek rzecznik rządu zaprzeczył, jakoby władze próbowały zatuszować sprawę zestrzelenia samolotu. "W tych dniach smutku krytyka była skierowana w stronę urzędników i władz w kraju. Niektórzy przedstawiciele władz byli nawet oskarżeni o kłamstwo i próbę zatuszowania sprawy, co naprawdę, szczerze, nie miało miejsca" - zapewnił.

Irańczycy, którzy wcześniej nie kryli niezadowolenia wobec polityki Stanów Zjednoczonych i domagali się odwetu za zabicie generała Kasema Sulejmaniego, teraz kierują oburzenie pod adresem irańskich władz, które pozwoliły na zestrzelenie w środę ukraińskiego Boeinga 737-800. Jego pasażerami byli w dużej mierze Irańczycy lub obywatele innych państw, ale mający irańskie korzenie.

Rabiei odniósł się również do zatrzymania w sobotę brytyjskiego ambasadora w Iranie Roberta Macaire'a pod zarzutem podżegania do obywatelskiego nieposłuszeństwa. Ocenił, że ambasador zachował się w sposób, który był "całkowicie nieprofesjonalny i nie do przyjęcia".

Ministerstwo spraw zagranicznych Iranu w niedzielę wezwało ambasadora Wielkiej Brytanii w związku z jego rzekomym udziałem w proteście przeciwko władzom w Teheranie. Ambasador zaprzeczył, aby uczestniczył w demonstracji. Brytyjskie MSZ potępiło zatrzymanie swego ambasadora i określiło je jako "rażące naruszenie prawa międzynarodowego".

>>> Czytaj też: Nord Stream 2, Iran, Libia. W tych sprawach Niemcy i Rosja mówią jednym głosem

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj