USA: Niewielkie zmiany na nowojorskich giełdach; tracił sektor bankowy

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
23 stycznia 2020, 23:55
Czwartkowa sesja na nowojorskich giełdach przyniosła niewielkie zmiany. Inwestorzy obawiają się rozprzestrzeniania się koronawirusa, chociaż nastroje uspokoiły słowa dyrektora generalnego WHO, że nie ma jeszcze powodów do ogłoszenia międzynarodowego alarmu.

Dow Jones Industrial na zamknięciu spadł 0,09 proc. i wyniósł 29 160,09 pkt. S&P 500 zyskał 0,11 proc. i wyniósł 3325,54 pkt. Nasdaq Comp. poszedł w górę 0,2 proc., do 9402,48 pkt.

Sektor bankowy na Wall Street tracił w ślad za spadającymi rentownościami 10-letnich amerykańskich obligacji skarbowych. Goldman Sachs, Bank of America, Citigroup i J.P. Morgan Chase zniżkowały po około 1 proc.

Akcje Procter & Gamble lekko rosły. Bazowy zysk na akcję z działalności podstawowej tej największej na świecie spółki w branży produktów konsumpcyjnych, w czwartym kwartale wyniósł 1,42 USD vs oczekiwane 1,37 USD.

Spadały akcje Comcast, właściciela NBC Universal. Zniżkował też Travelers. Obie spółki pokazały wyższe od oczekiwań wyniki kwartalne, ale inwestorzy nie nagrodzili tego kupnem akcji.

Do tej pory ponad 12 proc. spółek wchodzących w skład indeksu S&P 500 pokazało wyniki za trzy ostatnie miesiące 2019 roku. Około 70 proc. z nich miało wyniki wyższe od konsensusu analityków.

Indeks wyprzedzający koniunktury w grudniu spadł o 0,3 proc. - podała Conference Board. Analitycy oczekiwali, że indeks spadnie o 0,2 proc. Miesiąc wcześniej indeks wzrósł o 0,1 proc. mdm, po korekcie z 0,0 proc.

Liczba osób ubiegających się po raz pierwszy o zasiłek dla bezrobotnych w ubiegłym tygodniu w USA rośnie o 6 tys. do 211 tys. Ekonomiści z Wall Street spodziewali się, że liczba nowych bezrobotnych wyniesie 214 tys. Liczba bezrobotnych kontynuujących pobieranie zasiłku wyniosła 1,731 mln w tygodniu, który skończył się 11 stycznia. Analitycy spodziewali się 1,750 mln osób.

Nastroje podczas czwartkowej sesji na Wall Street nieco się poprawiły po oświadczeniu dyrektora generalnego Światowej Organizacji Zdrowia Tedrosa Ghebreyesusa, że jest jeszcze za wcześnie, by ogłosić międzynarodową sytuację nadzwyczajną w związku z pojawieniem się nowego koronawirus. Zarazem wskazał on jednak, że może się to okazać konieczne.

"Nie łudźmy się. W Chinach jest sytuacja nadzwyczajna" - oznajmił Ghebreyesus. Podkreślił jednak, że na razie "nie ma żadnego dowodu" na to, że poza Chinami dochodzi do przenoszenia się wirusa między ludźmi.

Chińska telewizja publiczna podała, że liczba ofiar śmiertelnych koronawirusa wzrosła do 17, a potwierdzonych przypadków zarażenia jest 634.

Poza Chinami nowy koronawirus został już wykryty w Tajlandii, Japonii, Korei Południowej i USA, a podejrzenie zarażenia pojawiło się w Meksyku.

Władze chińskiego Wuhan, stolicy Hubei, gdzie wystąpiły wszystkie przypadki śmiertelne, chcą, by mieszkańcy nie opuszczali miasta od czwartku do odwołania. Zawieszony został wszelki transport publiczny, którym można wydostać się z aglomeracji. Wstrzymano także komunikację miejską.

Z powodu rozprzestrzeniającego się w Chinach wirusa w Pekinie w czwartek odwołano publiczne imprezy z okazji Nowego Roku, który w tym kraju przypada na 25 stycznia. (PAP)

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj