W 2019 r. Państwo Środka zanotowało wzrost PKB w wysokości 6,1 proc. To najniższa wartość tego wskaźnika od lat. Szanse na to, że w tym roku przekroczy barierę 6 proc., i tak były niewielkie, a ostatecznie pogrzebał je koronawirus 2019-nCoV. W efekcie chińska gospodarka będzie w tym roku rosła o 0,5–1 pkt proc. wolniej, niż zakładały dotychczasowe prognozy. Tak przynajmniej uważają eksperci z Economist Intelligence Unit, badawczego ramienia popularnego tygodnika. Zgodnie z ich wcześniejszymi szacunkami wzrost PKB kraju miał wynieść w tym roku 5,9 proc.

Spowolnienie wywołane epidemią bierze się ze spadku aktywności gospodarczej. Obawiając się choroby, ludzie zostają w domach i nie wydają pieniędzy w restauracjach i kinach, co jest szczególnie niepokojące z punktu widzenia władz, które od objęcia rządów przez Xi Jinpinga chcą, aby gospodarkę ciągnęła do przodu głównie konsumpcja wewnętrzna, a nie eksport. Jak poważnym szokiem dla niej może się okazać epidemia, pokazał w 2003 r. wirus SARS. Udział konsumpcji we wzroście PKB spadł wówczas do 35 proc. z charakterystycznego dla początku tamtej dekady poziomu 40–50 proc. (teraz jest to ok. 60 proc.). Warto jednak zauważyć, że wzrost PKB w tamtym roku mimo wszystko był wyższy niż w 2002 r. i wyniósł 10 proc.

Już teraz wiadomo, że wpływy z dystrybucji kinowej w okresie Chińskiego Nowego Roku, który zaczął się w sobotę (z tej okazji większość ludności ma siedem dni wolnego), będą stanowiły ułamek tego, co w 2019 r. Obawiając się niskiej frekwencji, producenci przesunęli premiery siedmiu filmów typowanych na kasowe hity tych ferii, w tym popularnej komedii „Detective Chinatown 3”. W 2019 r. w ciągu tego tygodnia kina zarobiły niewiele ponad 800 mln dol. wobec prawie 10 mld dol. w ciągu całego roku.

Straty poniesie również sektor turystyczny, bo dla Chińczyków Nowy Rok to tradycyjnie czas podróży, nie tylko w rodzinne strony, ale też żeby odpocząć w innych częściach kraju. Jak szacuje niemiecki Commerzbank, w 2003 r. turystyka stanowiła zaledwie 2 proc. chińskiej gospodarki. Teraz jest znacznie ważniejsza i odpowiada za 5 proc. PKB. Zamknięte zostały liczne atrakcje, w tym Disneyland w Szanghaju, który w okresie Nowego Roku odwiedza dziennie 100 tys. osób, czy oceanarium w Hongkongu.

Szczególnie narażona jest gospodarka 11-milionowego miasta Wuhan, gdzie zaczęła się epidemia i gdzie na razie jest skoncentrowana olbrzymia część przypadków choroby. Metropolia stanowi bardzo ważny punkt na gospodarczej mapie Chin. Swoje oddziały ma tutaj sporo zagranicznych firm, mieści się tu także prężny ośrodek przemysłu wysokich technologii, w tym produkcja pamięci komputerowych. Tymczasem centrum przypomina miasto duchów po tym, jak władze zakazały ruchu samochodów. W 2019 r. Wuhan wytworzył produkty i usługi o wartości 213 mld dol. – to więcej niż gospodarka Nowej Zelandii – i odpowiadał za 1,6 proc. PKB Chin.

Wczoraj przewodniczący Krajowej Komisji Zdrowia Ma Xiaowei ogłosił, że 2019-nCoV wydaje się doskonalić umiejętność przenoszenia się z człowieka na człowieka. Stwierdził również, że wirus zaraża podczas okresu inkubacji (czyli kiedy rozwija się w ciele, ale nie ma jeszcze objawów) – co jest nowością w stosunku do tego wywołującego SARS – oraz że okres ten wynosi od jednego do 14 dni (co również jest nietypowe). W związku z tym zapowiedział, że władze podejmą jeszcze ostrzejsze działania mające na celu powstrzymanie pochodu wirusa.

Z tego względu w sobotę w Pekinie powstała grupa koordynująca walkę z wirusem w całych Chinach. Do prowincji Hubei, której stolicą jest Wuhan, skierowano ponad tysiąc osób personelu medycznego z innych części kraju. W samym mieście w rekordowym tempie ma powstać szpital na tysiąc łóżek, który przejmie większość przypadków zachorowań na wirusa. Władze zaapelowały do wszystkich, którzy w ostatnim czasie odwiedzili miasto, aby poddali się dobrowolnej, 14-dniowej kwarantannie w domach. Częściowo lub całkiem zamkniętych zostało 10 miast (włącznie z Wuhanem), zamieszkałych przez 30 mln osób – wszystkie w prowincji Hubei.

Z kolei w niedzielę mieszkańcy Pekinu otrzymali SMS od lokalnych włodarzy z prośbą, aby zaniechali w nadchodzących dniach witania się za pomocą dłoni. Miasto ogłosiło również, że na bliżej nieokreślany czas pozostaną zamknięte przedszkola, szkoły i uczelnie. W momencie wysyłania tego numeru do druku było wiadomo, że 2019-nCoV zaraził prawie 2 tys. osób i zabił 56. Dla porównania w przypadku SARS wartości te wyniosły prawie 8 tys. i 774.

Od wczoraj w całym kraju obowiązuje również zakaz handlu dzikimi zwierzętami we wszystkich możliwych formach – na targowiskach, w sklepach w realu i internecie. Prawdopodobnie w taki sposób rozpoczęła się epidemia wirusa – od przeskoku z dzikiego zwierzęcia na człowieka na targowisku w Wuhan, nieczynnym już od początku miesiąca. Część ekspertów od zdrowia publicznego uważa, że niewprowadzenie tego zakazu już po epidemii SARS – która zaczęła się w taki sam sposób – było poważnym niedopatrzeniem ze strony chińskich władz.

>>> Czytaj też: Wirusowe zapalenie świata. Co jeśli wirus z Wuhan okaże się bardziej zjadliwy niż SARS?