W Wuhanie działa laboratorium badań nad najgroźniejszymi wirusami

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
27 stycznia 2020, 14:59
Szpital w Wuhan
Szpital w Wuhan/PAP/EPA
W mieście Wuhan w środkowych Chinach, gdzie wybuchła epidemia nowego koronawirusa, od dwóch lat działa pierwsze w Chinach kontynentalnych laboratorium badań nad najgroźniejszymi dla ludzi patogenami, takimi jak wirus ebola.

Laboratorium w rozpoczęło działalność w styczniu 2018 roku jako pierwsza w kraju placówka spełniająca standardy czwartego, (BSL-4 lub P4) – informowała wówczas agencja Xinhua. Taki poziom zabezpieczeń wymagany jest do pracy z najgroźniejszymi patogenami znanymi nauce, w tym z wirusami ebola czy marburg.

Powstanie laboratorium P4 w Wuhanie cieszyło chińskich mikrobiologów, ale powodowało również pewne obawy wśród naukowców spoza ChRL. Przed uruchomieniem placówki tygodnik „Nature” cytował na swoim portalu uczonych, którzy zgłaszali między innymi obawy o możliwość wydostania się niebezpiecznych patogenów na zewnątrz.

Laboratorium w Wuhanie jest elementem szerszego programu przewidującego budowę szeregu takich instytucji w ChRL. Według oficjalnych informacji laboratorium miało prowadzić badania nad nowymi chorobami zakaźnymi, gromadzić próbki wirusów i pełnić rolę „laboratorium referencyjnego” Światowej Organizacji Zdrowia (WHO). „Będzie kluczowym węzłem w globalnej sieci laboratoriów bezpieczeństwa biologicznego” - mówił przed uruchomieniem placówki jej dyrektor Yuan Zhiming.

Chińska Akademia Nauk podjęła decyzję o budowie laboratorium w Wuhanie już w 2003 roku, podczas epidemii zespołu ciężkiej ostrej niewydolności oddechowej (SARS). To nietypowe zapalenie płuc pojawiło się po raz pierwszy pod koniec 2002 roku w prowincji Guangdong na południu Chin. W latach 2002-2003 z powodu zakażenia koronawirusem SARS zmarło prawie 800 osób.

W artykule "Nature" z 2017 roku przytoczono opinię biologa molekularnego z Uniwersytetu Rutgersa w amerykańskim stanie New Jersey, Richarda Ebrighta, który zwracał uwagę, że wirus SARS wielokrotnie wydostawał się z laboratoriów o wysokim stopniu zabezpieczeń w Pekinie. W rozmowie z portalem brytyjskiego tabloidu „Daily Mail” Ebright ocenił jednak, że obecnie nie ma powodów do podejrzeń, jakoby placówka w Wuhanie miała cokolwiek wspólnego z najnowszą epidemią.

Trwająca , który prawdopodobnie pojawił się pod koniec 2019 roku w Wuhanie, zabiła dotychczas w Chinach 81 osób – przekazały w poniedziałek chińskie władze. Na świecie wykryto już ponad 2 800 przypadków zakażenia, z czego zdecydowaną większość w ChRL.

Eksperci potwierdzili, że źródłem nowego wirusa był targ z owocami morza i innymi rodzajami żywności w Wuhanie – podała w poniedziałek państwowa chińska telewizja CCTV. Według niej potwierdzono również, że wirus przeskoczył na człowieka z któregoś z dzikich zwierząt, jakimi tam nielegalnie handlowano.

>>> Czytaj też: Wirus z Wuhan uderza w gospodarkę. Straty związane z epidemią są coraz większe

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj