W ubiegłym roku firmy leasingowe sfinansowały inwestycje za łączną kwotę 77,8 mld zł – podał Związek Polskiego Leasingu. Oznacza to, że w porównaniu z poprzednim rokiem miał miejsce spadek. Branża nastawiała się na wolniejszy, ale jednak wzrost. Jak wyjaśniają eksperci ZPL, decydujący okazał się ostatni kwartał, w którym wartość nowych kontraktów spadła o 15,5 proc.

– Leasing to papierek lakmusowy dla inwestycji, które w ubiegłym roku wyhamowały – mówi Michał Rot, analityk Domu Maklerskiego PKO BP.

W największym stopniu na wyniku branży zaważył segment pojazdów osobowych i dostawczych do 3,5 ton. Wartość finansowania spadła tu o 11,7 proc., do nieco ponad 35 mld zł. To efekt zmian w podatkowym rozliczaniu umów leasingu na drogie samochody, które weszły 1 stycznia 2019 r.

– Spowodowały, że zakupy z tego roku przesunęły się na końcówkę 2018 r. – tłumaczy Andrzej Krzemiński, przewodniczący Komitetu Wykonawczego ZPL. Wskazuje, że w ub.r. popularnością cieszyły się pojazdy dostawcze. Branża sfinansowała ich zakup za kwotę o 5,1 proc. większą niż w roku poprzednim.

Gorszy wynik branży w ubiegłym roku to też zasługa spadku o 4,6 proc. finansowania pojazdów ciężarowych.

Przewoźnicy nie kryją, że wstrzymali inwestycje na skutek zmian prawnych wdrażanych przez Unię Europejską. Mowa o pakiecie mobilności i regulacjach dotyczących pracowników delegowanych. Zdaniem Macieja Wrońskiego, prezesa Związku Pracodawców Transport i Logistyka Polska, nowe przepisy będą miały przełożenie na biznes polskich firm transportowych. Sprawią, że nieopłacalne stanie się wykonywanie przewozów za granicą.

– Istnieje takie ryzyko. O faktycznych skutkach przekonamy się jednak dopiero, gdy przepisy będą funkcjonowały w praktyce. Do tego czasu wstrzymujemy decyzje o inwestycjach – mówi pracownik jednej z firm transportowych.

Eksperci zauważają, że spadek w branży byłby większy, gdyby nie ciągle utrzymujący się na wysokim poziomie popyt na nowe maszyny i urządzenia. W ubiegłym roku firmy za pośrednictwem leasingu sfinansowały ich zakup za 22,6 mld zł, co skutkowało 4-proc. wzrostem rok do roku. To zasługa dobrych wyników produkcji przemysłowej, wzrostu gospodarczego opartego o popyt krajowy oraz wysokiego wykorzystania zdolności produkcyjnych, które zmuszają do instalacji nowych linii produkcyjnych.

Do tego dochodzi też przechodzenie w coraz większym zakresie na roboty, co jest także odpowiedzią na wciąż trudny dostęp do nowych pracowników. Międzynarodowa Federacja Robotyki podsumowuje, że rynek ten rozwija się w tempie 15–20 proc. rocznie. W 2018 r. fabryki w Polsce zainstalowały 2651 robotów. To o 760 więcej niż rok wcześniej. Szacuje się, że 2019 r. zakończył się liczbą ponad 3000 robotów. W tym będzie ich już ok. 3500. Duża część zakupu robotów jest finansowana przez leasing. Firmy dopuszczają już finansowane maszyn kupowanych poza Polską.

Zdaniem branży leasingowej ten rok przyniesie odbicie na rynku. ZPL szacuje, że w 2020 r. rynek urośnie o 6,3 proc. Będzie to odpowiadało prognozowanemu wzrostowi inwestycji prywatnych.

– Spodziewamy się, że firmy leasingowe udzielą finansowania na kwotę 82,7 mld zł – szacuje Marcin Nieplowicz, dyrektor statystyki i monitorowania rynku ZPL. Dodaje, że oczekiwany jest powrót na ścieżkę wzrostu finansowania aut osobowych.

W pojazdach ciężarowych przewidywana jest stabilizacja, na co wpływ będą miały zmiany prawne wdrażane w UE oraz wciąż niski wzrost gospodarczy w strefie euro, który ogranicza dynamikę handlu.

Dla leasingu w tym roku motorem napędowym nadal będzie kategoria maszyny i sprzęt IT. Wyjątkiem może jednak pozostać finansowanie maszyn budowlanych. Ten segment może ucierpieć na skutek przewidywanego spadku w inwestycjach publicznych.

Marcin Nieplowicz zaznacza jednak, że w rzeczywistości może być nieco lepiej, bo Polskę czekają jeszcze trzy lata wysokiego poziomu wykorzystania środków unijnych.

– Na koniec 2019 r. mieliśmy zaakceptowane projekty stanowiące 78,5 proc. łącznej puli z polityki spójności na lata 2014–2020. Wykorzystanie funduszy wyniosło 52,4 mld zł. Wypłacone środki stanowiły zaś 42,5 proc. całości obecnej perspektywy finansowej. Jesteśmy poniżej tempa z perspektywy z lat 2007–2013. Przed nami więc wysokie wypłaty unijne – tłumaczy Nieplowicz. 

>>> Czytaj też: Zrekompensują nam droższy prąd. Pieniędzy nie dostaną jednak wszyscy