Łukaszenka: "Białoruś będzie kupować ropę od Rosji, ale nie na kolanach"

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
3 marca 2020, 11:46
Rurociąg
Rurociąg/ShutterStock
Białoruś będzie nadal kupować ropę od Rosji, ale nie będzie co roku 31 grudnia na kolanach prosić o ten surowiec – oświadczył we wtorek białoruski prezydent Alaksandr Łukaszenka. Zapowiedział, że Mińsk będzie kontynuował dywersyfikację dostaw.

„Będziemy (kupować - PAP). Dlatego, że ta ropa, jej wydobycie i transport (w czasach ZSRR – PAP) były tworzone także rękami . I logistyka (tych dostaw) jest najwygodniejsza” – oświadczył podczas narady z rządem, poświęconej zakupom i dostawom surowca.

„Nie będziemy oczywiście co roku 31 grudnia na kolanach modlić się o tę ropę” – dodał, odnosząc się do kolejnego kryzysu naftowego na linii Mińsk-Moskwa, w efekcie którego Białoruś nie ma jak dotąd zapewnionych dostaw na bieżący rok.

„Kiedy zniknie monopol, łatwiej będzie porozumiewać się w sprawie cen” – oświadczył Łukaszenka.

Dlatego - jak zapewnił - Białoruś, dotychczas kupująca cały surowiec od Rosji, będzie kontynuowała plan dywersyfikacji dostaw ropy.

„Rynek jest, ale potrzebna jest logistyka. Mówiłem już, że około 40 proc., może 50 proc., będziemy nadal kupować w Rosji. A po 30 proc. możemy kupować przez porty bałtyckie i przez Odessę” – powiedział Łukaszenka.

Jego zdaniem Białoruś „niesłusznie skoncentrowała się na kilku dostawcach i nie ma alternatywnych źródeł surowca”. „Ropa to nie jest towar monopolowy i chętnych do współpracy jest dość nawet w samej Rosji” – dodał.

Białoruś i Rosja od 1 stycznia nie mają podpisanych kontraktów na dostawy surowca dla Mińska. Moskwa nie zgodziła się na zniżki dla Mińska, a dotychczasowi dostawcy – duże rosyjskie firmy - żądają dodatkowej premii za każdą tonę ropy.

Mińsk umawia się na niewielkie dostawy z pomniejszymi eksporterami z Rosji. Poszukuje też alternatywnych kierunków dostaw, m.in. przez porty w krajach bałtyckich i przez Ukrainę. Prowadzi także rozmowy z polskim PERN o możliwym przesyle ropy przez Polskę rewersem przez rurociąg Przyjaźń.

Dwie białoruskie rafinerie naftowe działają przy ograniczonych mocach z powodu braku odpowiedniej ilości surowca.

„Warunki dostaw ropy w formie ultimatum są łączone z innymi problemami, które chce załatwić kraj-dostawca” – wskazał Łukaszenka.

„Niektóre państwa zrozumiały, że przy pomocy kurka na rurze z ropą znacznie łatwiej załatwia im się swoje sprawy. Nie myślcie, że to aluzja tylko do Rosji – to norma dla krajów, które od Boga dostały takie szczęście. Niestety, niezależnie od zobowiązań wzajemnych, ta praktyka jest stosowana także wobec Białorusi” – ocenił.

W efekcie, jak wskazał, Białoruś co miesiąc otrzymuje o 1 mln ton ropy za mało. Według niego to nie tylko wina „przykręcania kurka” przez dostawcę, ale także tego, że Mińsk wcześniej nie myślał o dywersyfikacji źródeł i dostaw surowca.

„Trzeba w końcu zaakceptować to, że w sprawach energetycznych należy liczyć tylko na siebie, zaś najbliższy partner będzie w krytycznym momencie kierować się wyłącznie logiką własnego interesu” – skonstatował.

>>> Czytaj też: Wysoki rachunek za obronę polskiego węgla w Ostrołęce. Co dalej z inwestycją?

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj