Gminy chcą zamykać podstawówki. Kuratoria Oświaty zalane lawiną wniosków

Ten tekst przeczytasz w 5 minut
4 marca 2020, 21:23
Niektóre szkoły opustoszały
Gminy chcą zamykać małe szkoły/ShutterStock
Samorządy zarzuciły Kuratoria Oświaty wnioskami o likwidację lub przekształcenie szkół. Placówki mogą zostać przekazane stowarzyszeniom rodziców.
4468801-u13f67-graf-20b7-likwidacja-20placowek-20-c-p.jpg

Tylko do końca lutego miały czas na podjęcie takich decyzji i poinformowanie o tym rodziców, uczniów i nauczycieli. Radni do końca ubiegłego tygodnia mogli podjąć tzw. uchwały intencyjne o zamiarze zamknięcia wytypowanych placówek. Aby jednak sfinalizować ten proces, trzeba uzyskać pozytywną opinię .

Decyzje o zamykaniu są niepopularne, ale samorządy zmusza często do tego trudna sytuacja finansowa. Dlatego, nie chcąc narażać się mieszkańcom, władze samorządowe wolą je zachować – ale na innych zasadach. Bez procedury likwidacyjnej można bowiem takie placówki formalnie przekazać np. stowarzyszeniu rodziców lub mieszkańców.

Potwierdzają to dane, które wpływają do kuratoriów. Wynika z nich, że większość gmin próbuje w pierwszej kolejności przekształcać szkoły, a kuratorzy chętniej niż wcześniej godzą się na takie rozwiązanie. Na przykład w woj. podlaskim na 51 wniosków o przekształcenie lub likwidację ponad 40 otrzymało pozytywną opinię organu nadzoru pedagogicznego. Z kolei w woj. pomorskim wpłynęło 19 wniosków o , drugie tyle placówek ma być przekształconych. Wnioski są w trakcie opiniowania, ale już widać, że w obu przypadkach opinie są głównie pozytywne. Niemal identycznie sytuacja wygląda w woj. kujawsko-pomorskim. Tam wydano już 20 opinii pozytywnych i tylko trzy negatywne. Kolejne 20 wniosków od samorządów czeka na rozpatrzenie. W Wielkopolsce na 61 wniosków 36 zostało już rozpatrzonych i tylko pięć otrzymało negatywną opinię. Na Śląsku spośród 71 pozytywnie zaopiniowano 20, a tylko dwa negatywne. Na Mazowszu wpłynęły aż 84 wnioski. I tu też zdecydowana większość z tych już rozpatrzonych otrzymała pozytywną decyzję.

>>> Czytaj również: Kosiniak-Kamysz: subwencja oświatowa musi w pełni pokryć wynagrodzenia nauczycieli

Kuratoria uzasadniają swoje decyzje demografią. – Wpłynęło do nas 96 informacji o zamiarze przekształcenia lub likwidacji placówek prowadzonych przez jednostki samorządu terytorialnego. Do wczoraj wydaliśmy 63 opinie, w tym tylko dwie negatywne. Mała liczba uczniów albo ich brak w danym roczniku nie pozwalają na właściwą organizację zajęć w podstawówkach, a likwidowane szkoły ponadpodstawowe albo nie dokonały naboru, albo zakończyły kształcenie w latach poprzednich – wylicza Jolanta Misiak z lubelskiego kuratorium.

– Samorządy zdają sobie sprawę, że brak uczniów bez formalnej likwidacji szkoły prowadzi do tego, że nauczyciele i pozostali pracownicy przez kolejny rok otrzymują wynagrodzenie. Mieliśmy już takie przypadki – dodaje Sławomir Wittkowicz, przewodniczący branży nauki, oświaty i kultury w FZZ.

Jednak, mimo złagodzonego stanowiska ze strony organów nadzoru pedagogicznego, samorządy uważają, że przepisy wciąż są dla nich zbyt restrykcyjne. I zwracają uwagę m.in. na art. 9 ustawy z 14 grudnia 2016 r. – Prawo oświatowe (t.j. Dz.U. z 2019 r. poz. 1148 ze zm.), zgodnie z którym można przekazać osobie prawnej lub fizycznej prowadzenie szkoły, ale tylko takiej, która liczy nie więcej niż 70 uczniów. Z punktu widzenia rodziców i uczniów takie placówki niczym się nie różnią od tych samorządowych. Jednak nauczyciele są w nich zatrudniani na podstawie umowy o pracę, najczęściej w większym wymiarze niż 18 godzin tygodniowo.

Przy okazji wprowadzania prawa oświatowego w miejsce ustawy o systemie oświaty nie zdecydowano się na zwiększenie limitu uczniów w tego typu szkołach. Choć wskutek reformy powstały ośmioletnie szkoły podstawowe – w miejsce sześcioletnich. A większa liczba klas to automatycznie większa liczba uczniów.

– Tak naprawdę teraz już nie ma szkół podstawowych, które liczą do 70 uczniów. W efekcie ten przepis jest martwy. Dlatego chcemy, aby resort edukacji zwiększył limit do 100 lub nawet 120 uczniów i pozwolił nam przekazywać takie placówki stowarzyszeniom, a może też z mocy prawa likwidować – mówi Krzysztof Iwaniuk, wójt gminy Terespol i przewodniczący Zarząd Związku Gmin Wiejskich RP. Jak dodaje, niemal każda gmina boryka się obecnie z takim problemem – subwencja na ucznia w małej wiejskiej szkole wynosi ok. 9 tys. zł, a w praktyce koszty nauczania w niej są nawet dwukrotnie wyższe.

– Domagamy się także powrotu do tzw. gminnych szkół zbiorczych. Wtedy mamy jednego dyrektora szkoły i jednego zastępcę na pięć lub więcej małych placówek. Dzięki temu nauczyciel nie zawiera pięciu umów i zamiast pięciu pracodawców ma tylko jednego – podkreśla.

Samorządowcy chcą ten temat poruszyć na najbliższym spotkaniu zespołu ds. statusu zawodowego pracowników . W tym miesiącu resort edukacji chce rozmawiać ze związkowcami i przedstawicielami korporacji samorządowych na temat zmian w zakresie finansowania zadań oświatowych. Zdania w tej sprawie są jednak podzielone.

– Małe szkoły, liczące ok. 100 uczniów, stanowią ok. jednej trzeciej. Jeśli przepisy zostałyby rozluźnione, to ok. 10 tys. placówek zostałoby zlikwidowanych, a one są optymalne. Skoro samorządowcom trudno utrzymać te szkoły, niech odpowiedzą, co zrobili z 23 mld zł dodatkowych odpisów z podatków i 9 mld zł zwiększonej subwencji – mówi Anna Zalewska, była minister edukacji narodowej.

>>> Czytaj również: W szkołach brakuje mydła i ręczników. Lekcje zostaną zawieszone z powodu epidemii?

I przypomina, że miała już gotowy projekt, który zakładał, że subwencja w pierwszej kolejności trafia na oddziały, a później na ucznia (system mieszany). – A to oznaczałoby, że tworzenie licznych klas nie byłoby po prostu opłacalne. Zyskałyby na tym małe wiejskie szkoły, które i tak dodatkowo otrzymały 11 proc. wyższą subwencję niż w poprzednich latach – przekonuje była minister.

Związkowcy również nie chcą zbytniego złagodzenia przepisów w tym zakresie.

– Szkoła, która liczy np. 80 uczniów, może świetnie funkcjonować. Nie przemawia do nas argument, że z mocy prawa należałoby likwidować lub przekształcać takie placówki – mówi Sławomir Wittkowicz. – Z pewnością trzeba zastanowić się nad zmianami finansowania oświaty i oszacowaniem rzeczywistych kosztów. Nie można jednak z automatu pozbywać się małych szkół, które dla wielu miejscowości są jedynym ośrodkiem kultury – dodaje.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj