Wraz z zamknięciem teatrów na Broadwayu, Lincoln Center, kin, muzeów, restauracji i barów Nowy Jork stoi w obliczu utraty wielu miejsc pracy. Odbije się to także na turystyce przynoszącej duże dochody miastu, w którym jest ponad 25 tys. restauracji i 120 tys. pokoi hotelowych.

Według Ronnie Lowenstein, dyrektorki niezależnego urzędu ds. budżetu miasta, skutki gospodarcze SARS-CoV-2 mogą być poważniejsze od takich kryzysów jak ataki terrorystyczne w 2001 roku lub krach finansowy siedem lat później. „Aktywność gospodarcza słabnie, a czas się zatrzymuje. (…) Wszystko ma wpływ” - powiedziała.

W podobnym tonie wypowiadali się inni eksperci jak James Parrott, dyrektor ds. Polityki gospodarczej i fiskalnej w Centre for New York City Affairs w The New School. W jego opinii miasto prawdopodobnie straci do pół miliona miejsc pracy związanych z usługami dla zagranicznych i krajowych gości. Wartość utraconych zarobków określił na miliard dolarów miesięcznie.

Na alarm bije też rewident miejski Nowego Jorku Scott M. Stringer. Oznajmił w poniedziałek, że zapowiedziane ograniczenia „mogą w ciągu najbliższych sześciu miesięcy kosztować miasto 3,2 mld dolarów z powodu utraconych wpływów podatkowych”.

Jak wyliczył, do końca czerwca obroty restauracji mogą spaść o 80 procent, a handel detaliczny i obrót nieruchomościami o 20 procent. Miejsca w hotelach będą wypełnione tylko w 20 procentach. „Stoimy w obliczu możliwości przedłużającej się recesji” – przestrzegł Stringer.

Występując w poniedziałek rano w kilku programach telewizyjnych burmistrz de Blasio apelował do władz federalnych w Waszyngtonie o pomoc w związku z koniecznością zamknięcia szkół, restauracji, barów, instytucji kulturalnych itp. Argumentował, że w obecnej sytuacji potrzebne jest rozwiązanie ogólnokrajowe. Rząd federalny - jak dodał - powinien mobilizować „wszystkie niezbędne zasoby”.

W nawiązaniu do pakietu stymulacyjnego proponowanego przez senatora Chucka Schumera burmistrz Nowego Jorku uznał go za „pomocny krok”, ale daleki od potrzeb. „Nie zamykamy dzisiaj transportu, nie zamykamy dróg ani mostów, nie wprowadzamy godziny policyjnej ani ograniczeń w podróżach” - podkreślił de Blasio, dodając jednak, że może się to zmienić w zależności od rozwoju sytuacji.

>>> Czytaj też: Donald Trump: Stany Zjednoczone być może zmierzają ku recesji