Bo my na zdjęciach nie pokazujemy całej twarzy.
(śmiech) Nie wszystkie wspólnoty kultywują ten zwyczaj, ale u nas jeszcze obowiązuje.
Jeszcze niedawno mógłby mnie pan tylko słyszeć, bo oddzielałaby nas również zasłona. To stara karmelitańska tradycja, tak jak krata – symbol odsunięcia się od świata.
Sens klauzury polega na pójściu na pustynię. I ja też jestem tu na pustyni, choć wokół pola, ale od świata oddziela nas krata.
W męskich klasztorach nie ma też krat, a u nas są. To zapewne jest związane ze starożytną, dość pesymistyczną wizją kobiety, którą trzeba chronić. Mężczyźni czuli się odpowiedzialni za to, by nas chronić, czyli zamknąć za kratą… (śmiech)
Świat różnie dziś na to patrzy. W tradycji krata miała nas przed nim chronić, od niego oddzielać.
Mogę oczywiście powiedzieć, że jeśli to się wybiera i robi dla Boga, to ta samotność jest wypełniona modlitwą i odczuwa się ją inaczej, ale pewnie to pana nie zadowoli?
