Niektórzy komentatorzy twierdzą, że powszechny lockdown to atak na wolności jednostki. Pan się pewnie z tym zgadza?

Tak. Jesteśmy świadkami i ofiarami tego ataku. Ale trwa on już mniej więcej od 30 lat. Teraz nastąpiło jego nasilenie, czyli lockdown. Przynajmniej w USA – choć pewnie dotyczy to również reszty świata – od dawna słabła wiara w wolność jako źródło rozwoju społecznego. Przestano ją postrzegać jako podstawową wartość w naszym życiu. Dlatego nasi prezydenci nie mówią już o wolności w przekonujący sposób, rzucają to słowo co najwyżej półgębkiem.

Nie zbiją na nim kapitału wyborczego…

Reklama

Nie. Albo mówią o wolności, gdy im wygodnie. Trump wspomina o niej tylko, jeśli to pozwala mu wzmocnić autorytarne rządy. Ostatnim prezydentem USA rozumiejącym wagę wolności był Ronald Reagan. Jedną z najbardziej frustrujących rzeczy w Ameryce jest to, że od czasów Ojców Założycieli śpiewamy pieśni o tym, że jesteśmy „domem odważnych i wolnych ludzi”, a jednocześnie nieustannie oddajemy kolejne połacie tej wolności rządowi.

Czyli lockdown to tylko kolejny akt politycznego dramatu pt. „ucieczka od wolności”?

Tak. Co ciekawe, jeszcze trzy miesiące temu nikt sobie nie wyobrażał, że to w ogóle możliwe. Nagle rząd zaczął decydować, gdzie można bywać, co robić, co jest niezbędnym produktem do przeżycia, a bez czego da się obejść, które biznesy należy zamknąć. Mam nadzieję, że to podziała na ludzi jak zimny prysznic. Nie sądzę, by w przyszłości cokolwiek zostało po staremu. Całe pokolenia polityków, które do tej sytuacji doprowadziły pod pozorem działań opartych na nauce, stracą urząd. Jeśli oczywiście w demokracjach utrzyma się instytucja wolnych wyborów.

A jest zagrożona?

Poważnie zagrożona, jeśli ludzie u władzy oczekują, że zachowają swoje posady i będą do tego dążyć wbrew woli obywateli. W USA mamy dzisiaj do czynienia z bezprecedensowym gniewem wśród ludzi. Nieważne, czy jesteś republikaninem, czy demokratą – jeśli wspierałeś wprowadzenie tej tyranii jako metody radzenia sobie z czysto medycznym problemem, stajesz się współodpowiedzialny za ruinę milionów osób, z których duża część nigdy się nie podniesie. W warunkach wolnych wyborów ludzie tych polityków ukarzą.

Cały wywiad z Jeffreyem A. Tuckerem przeczytasz w Magazynie Dziennika Gazety Prawnej i na e-DGP