Obniżanie wymiaru pracy i pensji w związku z obciążeniem funduszy płacowych, limitowanie odpraw, zawieszanie świadczeń socjalnych – to tylko przykładowe zmiany z zakresu prawa pracy, przewidziane w tarczy antykryzysowej 4.0, nad którą pracuje Sejm. Teoretycznie rozwiązania te kierowane są do wszystkich pracodawców, którzy zmagają się ze skutkami pandemii, ale w praktyce są dopasowane do potrzeb przedsiębiorstw państwowych. To one mogą być ich największym beneficjentem.

Plątanina dopłat

Projekt umożliwi pracodawcom m.in. obcięcie etatu pracownika lub wprowadzenie przestoju (na zasadach określonych w specustawie antycovidowej; Dz.U. z 2020 r. poz. 374 ze zm.), nawet jeśli firma nie odnotuje odpowiedniego spadku obrotów gospodarczych (o 25 proc. w ciągu miesiąca lub 15 proc. w ciągu dwóch miesięcy). Wystarczy, że wykaże spadek sprzedaży towarów i usług w związku z epidemią (jakikolwiek) i wzrost udziału kosztów wynagrodzenia w proporcji do przychodów (na podstawie dość skomplikowanych obliczeń; konieczne będzie też zawarcie porozumienia ze związkami zawodowymi lub przedstawicielami pracowników w tej sprawie). Obniżenie etatu lub przestój w takim przypadku może trwać nawet przez rok od momentu odwołania epidemii.

Reklama

– Dla przeciętnego pracodawcy procedura ta jest zbyt skomplikowana, wywołuje wątpliwości interpretacyjne. Trudno wskazać, komu ma ona służyć. Przekonamy się o tym w praktyce, gdy przepisy wejdą w życie – wskazuje Katarzyna Siemienkiewicz, ekspert Pracodawców RP.

Nie jest tajemnicą, że to nie przedstawiciele firm postulowali wprowadzenie takich ułatwień w organizacji pracy. Wprost wskazał to Maciej Witucki, prezydent Konfederacji Lewiatan (w rozmowie z „Money.pl”).

– Wygląda to na wrzutkę rządową dotyczącą głównie spółek Skarbu Państwa, w tym firm górniczych i energetycznych, które czekają w najbliższych miesiącach największe problemy. Na spotkaniach i rozmowach na linii pracodawcy–pracownicy postulat takich zmian wcale się nie pojawiał. Nie był omawiany. I nas zaskoczył – podkreślił.

Nie można zapominać też, że spółki Skarbu Państwa często funkcjonują w rozbudowanych strukturach właścicielskich, podziale na filie, oddziały, spółki córki itp. Nie każda z tych zależnych jednostek ma status odrębnego przedsiębiorstwa (a często jest oddzielnym pracodawcą) i nie zawsze jest w stanie wykazać konkretny – i odrębny od innych powiązanych spółek – spadek obrotów gospodarczych. A tylko jego odnotowanie umożliwia obecnie obniżenie etatów lub przestój na zasadach specustawy antycovidowej. Po zmianach będzie to możliwe także w razie obciążenia funduszu płac, a ten – skoro dana jednostka jest pracodawcą – można łatwiej wykazać. Nowe rozwiązanie może być więc korzystne właśnie dla wielkich holdingów. Podobnie jak np. limitowanie odpraw.

>>> Czytaj też: Zdalna praca, stacjonarne problemy. Projekt tarczy 4.0 wzbudza kontrowersje

Ograniczone wypłaty

Zgodnie z projektem świadczenia związane z rozwiązaniem umowy o pracę w okresie pandemii mają być ograniczone do 10-krotności płacy minimalnej (26 tys. zł). Limit taki będą mogli stosować zatrudniający, którzy odnotują wspomniany wcześniej spadek obrotów gospodarczych (np. o 25 proc. w ciągu miesiąca) albo wzrost obciążenia funduszem płac. Projekt nie określa jednoznacznie, o jakie świadczenia chodzi, ale zdaniem prawników obejmie nie tylko odprawy przewidziane w ustawach (np. przy zwolnieniach grupowych), ale też te przewidziane w przepisach wewnątrzzakładowych, czyli np. układach zbiorowych pracy (pisaliśmy o tym w DGP nr 103/2020 „Firmy zaoszczędzą na odprawach”). A te częściej zawiera się w wielkich, państwowych firmach.

– Regułą jest, że porozumienia zbiorowe w niektórych sektorach przewidują dodatkowe świadczenia w razie rozwiązania umowy o pracę. Niektóre pakiety socjalne przewidują np. wypłatę wysokich świadczeń w razie niedotrzymania gwarancji zatrudnienia przez dany czas – tłumaczy Grzegorz Orłowski, radca prawny w kancelarii Orłowski Patulski Walczak.

To właśnie takie przedsiębiorstwa mogą więc zaoszczędzić na świadczeniach. Podobne znaczenie może mieć przepis, zgodnie z którym w okresie epidemii pracodawca ma prawo zawiesić obowiązek tworzenia zakładowego funduszu świadczeń socjalnych (ZFŚS), dokonywania odpisu na niego i wypłaty świadczeń urlopowych (tzw. wczasy pod gruszą). To rozwiązanie ma dotyczyć pracodawców, którzy odnotują wskazane wcześniej spadek obrotów lub wzrost obciążeń funduszu płac oraz porozumieją się w tej sprawie z reprezentatywnymi związkami zawodowymi (jeśli działają w firmie).

– Świadczenia z ZFŚS to domena pracodawców publicznych. W prywatnych przedsiębiorstwach dominuje model wsparcia socjalnego w formie benefitów – wskazuje Katarzyna Siemienkiewicz.

Limitowanie odpraw i zawieszanie świadczeń z ZFŚS – podobnie jak opisane wcześniej zmiany w obniżaniu czasu pracy i wprowadzaniu przestoju – nie były postulatami organizacji pracodawców (a na pewno nie najbardziej wyczekiwanymi). Zaskoczeniem dla nich była też możliwość jednostronnego wypowiadania umów o zakazie konkurencji (tarcza 4.0 przewiduje, że uprawnienie takie ma przysługiwać pracodawcy – „Pracodawca szybko wypowie lojalkę” w DGP nr 107/220). Przyczyny wprowadzania tego typu przepisów są też niejasne dla związków zawodowych. One najostrzej skrytykowały tarczę 4.0.

– Te propozycje są niezrozumiałe. Wprowadza się je z opóźnieniem, w sytuacji gdy według przedstawicieli rządu pokonaliśmy już koronawirusa. A dotyczą przecież rozwiązań, które ewentualnie mogłyby być stosowane w krytycznym, szczytowym okresie pandemii. Na dodatek znaczna ich część pogorszy warunki pracy w sektorze publicznym – podsumowuje Grzegorz Sikora, dyrektor ds. komunikacji Forum Związków Zawodowych.

>>> Czytaj też: Spadają ceny najmu. Popyt na kredyty mieszkaniowe jest nadal niższy niż rok temu