Cicha segregacja, podskórny rasizm. Nikt o nim nie mówi, ale wszyscy wiedzą, że jest [WYWIAD]

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
6 czerwca 2020, 09:15
Flaga USA
Flaga USA/ShutterStock
Żyję w kraju, w którym zdarza się – za często – że policja nadużywa władzy i siły – mówi w wywiadzie prezes Fundacji Kościuszkowskiej Marek Skulimowski.
Marek Skulimowski

Nie. Ale tym się nie martwię, przecież graffiti można zmyć. Zresztą nikt specjalnie nie dewastował tego pomnika, bo jest poświęcony Kościuszce, to była po prostu kolejna powierzchnia do zamazania.

Ja też ją widziałem. Pytani, czy wiedzą, kim był Tadeusz Kościuszko, nic nie potrafili powiedzieć. A szkoda. Bo patron naszej organizacji, Fundacji Kościuszkowskiej, był jak na czasy, w których żył, dość progresywny. W testamencie zapisał przecież, że część jego majątku Thomas Jefferson ma przeznaczyć na wykupienie niewolników, zapewnienie im godziwego życia oraz naukę. Jefferson, trzeci prezydent USA, woli przyjaciela nie wykonał, zaś testament został ostatecznie unieważniony przez Sąd Najwyższy w latach 50. XIX w. Nikt nie chciał tworzyć precedensu, by przeznaczać pieniądze na tak „niegodziwe” cele. Kościuszko nie przystawał do swoich czasów. Przecież podczas insurekcji 1794 r. miał oddział żydowski, on też włączył chłopów do walki o niepodległość Polski.

I mam mówić patetycznie, że dołożymy starań? Że powinien powstać hollywoodzki film o nim? W wyniku ostatnich wydarzeń pokazujemy Kościuszkę jako wzór tolerancji.

Lobbuję. Jednak żaden hollywoodzki reżyser nie weźmie pieniędzy od rządu. Ani od polskiego, ani żadnego innego. Wiem, że w Polsce szybko by się znalazły środki na taki film, skoro są na płatne artykuły w amerykańskich gazetach i inne działania. No, ale umówmy się, to jest propaganda, a tu propagandy nikt nie chce robić.

A od czterech lat kieruję Fundacją Kościuszkowską.

Fundacja ma już prawie 100 lat, została założona w 1925 r. Wczoraj pojechałem na Manhattan zobaczyć, czy budynek nie jest zniszczony. W okolicy jest wiele sklepów luksusowych marek, teraz okna pozabijano płytami wiórowymi. Sprawdziłem, czy u nas wszystko w porządku, czy nikt nas nie ograbił. W końcu posiadamy imponującą kolekcję polskiego malarstwa. To, co się dzieje nocami w miastach, to nie są protesty antypolicyjne czy antypaństwowe, tylko wandalizm i rabunek. Ci, którzy naprawdę protestują przeciwko brutalności policjantów, którzy zabili George’a Floyda, nie niszczą i nie rabują.

Na początku marca wróciłem z Polski do Stanów, właśnie zaczęły tu obowiązywać restrykcje związane z pandemią – miasto było puste, patroli było mniej, za to coraz więcej wybitych szyb. Protestujący z napisami „I can’t breathe” odcinają się od kryminalnych akcji prowadzonych przez dość dobrze zorganizowane grupy, które wykorzystują chaos. Tych grup jest więcej, bo i ludzi, którzy przez lockdown stracili pracę, jest znacznie więcej.

>>> CAŁY WYWIAD W WEEKENDOWYM WYDANIU DGP

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Magazyn - eDGP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj