Forsal logo

Referendum w sprawie euro to przerzucanie ryzyka

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
26 marca 2009, 16:00
Jerzy Stępień, były prezes Trybunału Konstytucyjnego
Jerzy Stępień, były prezes Trybunału Konstytucyjnego/DGP
Jestem zdecydowanym przeciwnikiem poddawania jakiejkolwiek kwestii związanej z przyjęciem europejskiej waluty referendum. Decyzje w tym zakresie powinni podejmować politycy, i na nic zda się tu próba przerzucenia ryzyka za tę decyzję na obywateli. Odpowiedzialność mogą bowiem ponosić tylko ci, którzy mają całkowitą zdolność panowania nad materią.

Tam jednak, gdzie w grę wchodzi ekonomia, rzadko obywatele mają pełny dostęp do informacji, a także wiedzę i umiejętności pozwalające na rozeznanie się w niuansach rynku walutowego.

Niezmiernie ważnym elementem podejmowania decyzji o przystąpieniu do strefy euro jest data wejścia do niej. Stąd mechanizm ERM2 (Exchange Rate Mechanism 2). Ten bowiem moment jest decydujący dla dokonania całej operacji przewalutowania i z punktu widzenia ekonomicznego - a przede wszystkim odbioru społecznego - jest znacznie ważniejszy (po owocach ich poznacie) niż data wejścia w życie zmian do konstytucji, umożliwiających tę operację. W korytarzu ERM2 trzeba być w zasadzie dwa lata. Kursy powinny być w dłuższym okresie wyrównane, by przewalutowanie nie doprowadziło do cenowo-płacowych absurdów. Niewykluczone, że najdogodniejszy moment wejścia dla Polski w strefę euro już minął. Ostatnio znaleźliśmy się w strefie kursowych turbulencji, które nie wiadomo, jak długo potrwają. Ale może być i tak, że bardzo dogodny moment wejścia w strefę euro pojawi się w nieodległej przyszłości. A co będzie, jeśli z powodów konstytucyjnych nie będziemy do tego w szybkim czasie gotowi? Żadne zasłanianie się referendum politykom nie pomoże, szczególnie w oczach biedniejszej części społeczeństwa, która relatywnie może stracić najwięcej.

W starożytnym Rzymie działało stronnictwo zwane optymatami (najlepsi), które za wszelką cenę przeciwstawiało się wszelkim zmianom porządku ustrojowego; mieliśmy w XVIII wieku swoich optymatów, którzy w końcu doprowadzili do upadku państwa, bo też bali się zmian. A nie lepiej po prostu myśleć o optymalnych dla państw decyzjach?

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: GP/forsal.pl
były prezes TK i współautor reformy samorządowej
Jerzy Stępień
Prawnik, były prezes Trybunału Konstytucyjnego. Uczestniczył w obradach Okrągłego Stołu, w grupie roboczej do spraw samorządu terytorialnego. W rządzie Jerzego Buzka był podsekretarzem stanu w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji. W 2008 r. zakończył kadencję sędziego i zarazem prezesa Trybunału Konstytucyjnego. Został później dyrektorem Instytutu Przestrzeni Obywatelskiej i Polityki Społecznej przy Uczelni Łazarskiego. Odznaczony Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski, oraz Krzyżem Komandorskim Orderu Wielkiego Księcia Giedymina. Wyróżniony Złotym Krzyżem Zasługi, Medalem Gloria Artis, oraz medalem Zasłużony dla Wymiaru Sprawiedliwości przyznawanym przez KRS.
Zobacz wszystkie artykuły tego autoraStępień: Prawnicy bez filozofii »
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj