Z blisko 6-proc. spadkiem w I kwartale 2009 r. NCIndex, indeks alternatywnego rynku NewConnect (NC), prezentuje się znacznie lepiej niż indeksy głównego rynku warszawskiej Giełdy Papierów Wartościowych (GPW). Indeks WIG stracił w tym czasie 11,7 proc. Wynik wygląda optymistycznie na tle 2008 roku, kiedy NCIndex stracił 74 proc., a najważniejsze indeksy GPW od 51 do 62 proc., ale nie przyczyniła się do niego poprawa nastrojów wśród akcjonariuszy notowanych na NC spółek. Rynek traci mniej z powodu bardzo niskiej płynności.

- Zachowanie NewConnect w I kwartale to efekt braku płynności. Rynek jest praktycznie martwy - mówi Maciej Bobrowski, dyrektor wydziału analiz i informacji Beskidzkiego Domu Maklerskiego (BDM).

Podobnie sytuację oceniają osoby bezpośrednio związane z NC.

- Na placu boju pozostali najwierniejsi inwestorzy, którzy zdają sobie sprawę, że każda większa transakcja sprzedaży powoduje znaczny spadek kursu. Inwestorzy, którzy w spółki z NewConnect angażowali z reguły kwoty rzędu 200-300 tys. zł, powstrzymują się od takich decyzji. W pierwszej kolejności pozbywają się bardziej płynnych walorów - mówi Marcin Duszyński, prezes Capital One Advisers, firmy doradzającej spółkom wchodzącym na NC.

Choć GPW nie przedstawiła jeszcze danych za marzec, już po wynikach stycznia i lutego widać, że poprzedni kwartał pod względem płynności będzie dla NC słabszy niż IV kwartał 2008 r. Wtedy wartość obrotów wyniosła 74 mln zł, a inwestorzy przeprowadzili 33,4 tys. transakcji, co daje 11,15 tys. na miesiąc. Tymczasem w styczniu i lutym obroty wyniosły 36,8 mln zł i doszło do 16,6 tys. transakcji (7,4 tys. w styczniu i 9,16 tys. w lutym). Na rynku nie brakuje spółek, w których od debiutu nie doszło do żadnej transakcji. Na ponad 80 notowanych firm żadnej nie przeprowadzono w czterech, a średnia liczba transakcji w czasie sesji nie przekracza 10 dziennie w 52 firmach. Brak płynności uniemożliwia z kolei wiarygodną wycenę spółek.

- Wyceny niektórych spółek są czysto iluzoryczne. Brak transakcji i płynności w wielu przypadkach powoduje, że wycena akcji jest nieadekwatna w stosunku do wartości fundamentalnej lub godziwej spółki - mówi analityk BDM.

Dodaje, że sytuacji na NC nie poprawia panująca na rynku awersja do ryzyka. To sprawia, że brakuje inwestorów skłonnych zaryzykować inwestycje w akcje notowanych spółek.

- Tym bardziej że brakuje informacji o tym, co się w nich dzieje. Firmy przekazują je rzadziej niż na rynku głównym, a otoczenie i warunki, w jakich działają obecnie przedsiębiorstwa, dynamicznie się zmieniają. Do ożywienia na NewConnect dojdzie dopiero, kiedy poprawi się sytuacja na głównym parkiecie, co nastąpi, dopiero kiedy poprawi się stan polskiej gospodarki. A na to będziemy musieli poczekać kilka kwartałów - dodaje Maciej Bobrowski.

Początek roku przyniósł ochłodzenie na rynku debiutów na NC. W 2008 roku pojawiło się 61 nowych spółek, 14 tylko w I kwartale. Od początku 2009 roku debiutantów było zaledwie czterech.

Marcin Duszyński z Capital One Advisers, która wprowadziła na NC pięć spółek, szacuje, że w 2009 roku pojawi się o wiele mniej nowych firm niż przed rokiem. Trudniej jest pozyskać akcjonariuszy w ofertach prywatnych.

- Inwestorzy są bardzo ostrożni. Firmy, w które się angażują, muszą być fundamentalnie silne i obiecujące - mówi Marcin Duszyński.