"Najważniejszym wynikiem szczytu G20 jest historyczne dofinansowanie Międzynarodowego Funduszu Walutowego" - powiedział w czwartek PAP Piątkowski. Uczestnicy szczytu zgodzili się w czwartek na przekazanie dodatkowego biliona dolarów Międzynarodowemu Funduszowi Walutowemu (MFW) i innym instytucjom finansowym.

"Oznacza to, że fundusz będzie miał wystarczająco dużo pieniędzy, żeby zwalczać kryzys w wielu krajach jednocześnie" - uzasadnił. Jego zdaniem, to "dobre wieści" dla Polski i całego regionu. "Kraje Europy Środkowo-Wschodniej nie będą musiały obawiać się, że nie starczy dla nich środków. To z kolei poprawi notowania regionu u inwestorów i zmniejszy ryzyko osłabienia naszej waluty" - powiedział ekspert. W jego opinii, cokolwiek złego dzieje się w regionie, ma wpływ na złotego, ponieważ jesteśmy największym rynkiem tej części świata.

"Do tej pory Europa Wschodnia była postrzegana jako region kategorii +subprime+, najbardziej narażony na skutki kryzysu. Choć przed nami jeszcze długa droga, dzisiejsze uzgodnienie G20 pomoże ustabilizować sytuację naszego regionu" - ocenił Piątkowski. Jako "mocną deklarację" określił ekonomista zapowiedź premiera Wielkiej Brytanii Gordona Browna o objęciu funduszy hedgingowych "globalną siecią regulacyjną" i położeniu kresu rajom podatkowym. Prezydent Francji Nicolas Sarkozy zapowiedział z kolei, że Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) opublikuje listę rajów podatkowych.

"Wszystkie kraje zobowiązały się do walki z oszustwami i rajami podatkowymi. To dobrze, bo raje podatkowe destabilizują globalny system finansowy i zmniejszają dochody rządów" - powiedział Piątkowski. "Ale takie posunięcie ma małe znaczenie dla zwalczania kryzysu, choć w przyszłości poprawi stan finansów publicznych" - zaznaczył. Zauważył jednocześnie, że dotąd brakuje konkretów w kwestii zapowiadanego wzmocnienia globalnego nadzoru finansowego.

Zdaniem b. ekonomisty MFW szkoda, że USA i Wielka Brytania nie przekonały partnerów, m.in. Niemiec i Francji, do "skoordynowanego zwiększenia wydatków publicznych". "Według mnie to byłby dobry ruch, bo zwiększyłby globalny popyt" - powiedział. "Oznacza to, że wyjdziemy wolniej z tej recesji" - ocenił. Szczyt grupy G-20, czyli 19 najbogatszych krajów świata i największych wschodzących gospodarek oraz UE, odbył się w czwartek w Londynie. Wzięli w nim udział m.in: prezydent USA Barack Obama, kanclerz Niemiec Angela Merkel, prezydent Francji Nickolas Sarkozy oraz prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew.

Reklama

Sarkozy oświadczył w czwartek, że szczyt G20 w Londynie "przeszedł jego oczekiwania". Kolejny ma się odbyć po najbliższej sesji Zgromadzenia Ogólnego Narodów Zjednoczonych.