Kryzys dotarł do Hollywood

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
9 kwietnia 2009, 07:08
W czwartek rozpoczyna się IX. Festiwal Polskich Filmów w Los Angeles. Tegoroczna edycja festiwalu potrwa dłużej od poprzednich. Rozpocznie się 24 kwietnia w Gildii Reżyserów Amerykańskich w Hollywood, a zakończy 4 maja.
W czwartek rozpoczyna się IX. Festiwal Polskich Filmów w Los Angeles. Tegoroczna edycja festiwalu potrwa dłużej od poprzednich. Rozpocznie się 24 kwietnia w Gildii Reżyserów Amerykańskich w Hollywood, a zakończy 4 maja./Inne
Recesja dotyka także wytwórnie amerykańskie filmowe, które szukają rozmaitych sposobów obniżenia kosztów, m.in. wypłacając aktorom, w tym największym gwiazdom, mniejsze niż zwykle honoraria.

Scarlett Johansson, uznawana za jedną z najpiękniejszych i najbardziej seksownych aktorek, znana m.in. z filmów Woody Allena, zagra w filmie "Iron Man 2" za skromne 400.000 dolarów. Wynagrodzenia poniżej miliona dolarów za rolę dla gwiazd tej skali były do niedawna ewenementem.

Producent filmu - wytwórnia Marvel Studios - zaoferowała Johansson najpierw tylko 250 000 dolarów i dopiero po targach z jej agentem podniosła stawkę. Tyle samo zaoferowano mającemu zagrać w tym filmie Mickey'owi Rourke, nominowanemu w tym roku do Oscara za tytułową rolę w "Zapaśniku".

Studia filmowe twardo negocjują i kiedy gwiazda odrzuca ofertę jako zbyt niską, sięgają po aktorów dużo tańszych, chociaż mniej znanych. Tak potraktowano m.in. Candice Bergen, która nie była usatysfakcjonowana honorarium proponowanemu jej za rolę w nowym serialu telewizyjnym.

Stacje telewizyjne mają kłopoty finansowe, gdyż oglądalność TV spada wskutek m.in. coraz większej konkurencji internetu.

Studia filmowe odchodzą teraz od umów gwarantujących gwiazdom określony procent dochodów z eksploatacji filmu, niezależnie nawet od tego czy film, w którym dany aktor lub aktorka występowali, zwrócił koszty produkcji i przyniósł zyski.

Honoraria za role są ostatnio zmniejszane o 10 do 50 procent a studia nie chcą często wypłacać zaliczek.

Wytwórnie starają się produkować filmy taniej, np. kręcąc coraz więcej scen w plenerach takich miast jak Atlanta, Boston i Detroit, zamiast w drogim Nowym Jorku, czy Los Angeles.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Tematy: USAkryzys
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj