"Chcemy mieć zapewnione bezpieczeństwo dostaw gazu ziemnego, to jest bardzo ważne. Ja uważam, że należy iść w tym kierunku. Podpisywanie tego rodzaju kontraktów wiąże się z dodatkowymi wydatkami, ale również powoduje, że czujemy się bezpieczniej energetycznie, a bezpieczeństwo zawsze kosztuje" - powiedział Jerzy Buzek dziennikarzom podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego, trwającego od środy w Katowicach.

Były premier podkreślił, że choć dla bezpieczeństwa energetycznego warto ponosić koszty, trzeba je wyraźnie kalkulować. "Widocznie to się opłaca, jestem przekonany, że podjęto odpowiedzialne decyzje, podpisując tę umowę" - powiedział.

Jego zdaniem, jednoczesna budowa rurociągu z Norwegii i z Danii po dnie Bałtyku do zasilania Polski w gaz ziemny i gazoportu "jest trochę przesadna z punktu widzenia ekonomii całego procesu".

"Jedno i drugie jest drogie. Będzie drogie i aż dwa wentyle bezpieczeństwa nie są nam chyba potrzebne. Wystarczyłby jeden. Rozumiem, że chyba odstąpimy od budowy gazociągu po dnie Bałtyku, albo też są wyliczenia PGNiG czy ministerstwa gospodarki, które mówią, że to się opłaca, że to w sumie należy tak działać. Ja pamiętam z własnych doświadczeń, że to nie bardzo było opłacalne. Albo rurociąg gazowy z Norwegii, albo gazoport" - powiedział Jerzy Buzek.

Rząd chce, by gazoport w Świnoujściu powstał na przełomie 2013 i 2014 roku. Faza projektowa inwestycji ma zostać zakończona do maja 2009 roku.

Terminal ma odbierać od 2,5 do 7,5 mld m sześc. skroplonego gazu rocznie. 7,5 mld m sześc. stanowiłoby ok. 75 proc. obecnego importu gazu i ok. 50 proc. całkowitego zużycia w naszym kraju.