Notowania dolara natomiast zwyżkowały do 3,2700, co oznacza wzrost o 8 groszy w porównaniu z wczorajszym minimum. Ruch ten jest efektem realizacji zysków po ostatniej silnej aprecjacji polskiej waluty oraz pogorszenia nastrojów w regionie na fali słabych danych, jakie napłynęły w ostatnich dniach z Czech oraz Węgier. Produkcja przemysłowa w tych krajach zanotowała w lutym kolejny miesiąc znacznych spadków, gorszy od oczekiwań okazał się odczyt dynamiki sprzedaży detalicznej z Czech.

Na fali optymizmu, jaki zapanował po doniesieniach o przyznaniu Polsce elastycznej linii kredytowej przez MFW, słabe odczyty makro zostały praktycznie zignorowane. Sytuacja gospodarcza w krajach Europy Środkowo – Wschodniej wciąż jednak pozostaje trudna, co osłabia sentyment inwestycyjny w regionie. Po ostatnich wydarzeniach polska gospodarka ma szansę być nieco lepiej postrzegana na tle europejskich emerging markets i skorzystać na bardziej selektywnym podejściu inwestorów do regionu. Nie należy jednak oczekiwać, że zaczniemy być postrzegani w pełni autonomicznie – zawsze problemy w krajach Europy Środkowo – Wschodniej będą odbijać się negatywnie na sentymencie względem naszego kraju. W szczególności będzie to widoczne w czasie najbliższych sesji – ze względu na brak publikacji istotnych danych z Polski, notowania złotego będą zależeć od nastrojów inwestycyjnych w regionie oraz na światowych giełdach.

Wczorajsza sesja amerykańska przebiegała w umiarkowanie pozytywnych nastrojach, a indeksy na Wall Street zakończyły dzień na plusach – Dow Jones wzrósł o 1,4%, a S&P 500 zamknął się z zyskiem 1,3%. Lepsze nastroje pociągnęły w górę notowania eurodolara, który wzrósł powyżej poziomu 1,3200. Za tą poprawą sentymentu inwestycyjnego stała umiarkowanie pozytywna wymowa Beżowej Księgi Fed. Wynika z niej, iż jakkolwiek sytuacja gospodarcza w 12 regionach podlegających poszczególnym Bankom Rezerwy Federalnej wciąż jest trudna, pojawiają się już pierwsze pozytywne sygnały, a tempo spowolnienia gospodarczego wyhamowuje. 

Rozczarowanie zdominowało natomiast nastroje inwestorów w czasie sesji azjatyckiej, kiedy to na rynek dotarły dane o dynamice PKB w Chinach w I kwartale bieżącego roku. Tempo wzrostu w tym okresie spowolniło do 6,1% r/r wobec oczekiwań na poziomie 6,3%. Komentarz towarzyszący publikacji jednak wyraźnie podkreślił, iż pozostałe wskaźniki makroekonomiczne potwierdzają, że gospodarka chińska ma już najgorsze chwile za sobą. W efekcie indeksy w Azji zamknęły się z niezdecydowanymi wynikami – Nikkei zyskał 0,14%, a chiński Shanghai Composite stracił 0,08%. Osłabienie sentymentu w Azji przyczyniło się do powrotu notowań EUR/USD poniżej poziomu 1,3200 – na otwarciu sesji europejskiej oscylował on wokół poziomu 1,3160. 

Dziś o 11.00 na rynek napłynęły dane o produkcji przemysłowej z Eurolandu oraz został opublikowany wskaźnik HICP, mierzący inflację konsumentów w strefie euro. Produkcja w lutym spadła o 18,4% r/r, co oznacza wynik gorszy od poprzedniego oraz od oczekiwań rynkowych. Tempo wzrostu cen konsumentów natomiast okazało się zgodne z prognozami i wyniosło 0,6% r/r. Rynek eurodolara nie wykazał zdecydowanej reakcji na te odczyty. Większa nerwowość może utrzymywać się dziś ze względu na publikację wyników kwartalnych przez JP Morgan Chase, które zostaną ujawnione jeszcze przed rozpoczęciem sesji amerykańskiej. Wydarzenie to najprawdopodobniej będzie decydujące dla sentymentu inwestycyjnego pod koniec notowań w Europie oraz zdeterminuje nastroje w czasie sesji na Wall Street, co z kolei jak zwykle przełoży się na rynek walutowy.