Bez szans na kaspijską ropę w 2012 roku

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
1 lipca 2009, 04:02
Niestabilna sytuacja na Ukrainie i w Gruzji oraz brak ropy z Kazachstanu zablokowały budowę rurociągu, którym do Polski miała popłynąć kaspijska ropa. Dziś prezydent Kaczyński rozmawiać będzie o tym projekcie w Azerbejdżanie.

Odpowiedzialni za przedłużenie rurociągu Odessa–Brody do Polski nie zadają sobie dziś już pytania, kiedy, ale czy w ogóle inwestycja zostanie ukończona.

 W tym roku zakończyła się kluczowa analiza tego przedsięwzięcia. Nie daje ona jednoznacznej odpowiedzi, czy od strony biznesowej projekt ma sens. Stoimy przed pytaniem, czy w ogóle rurociąg budować – mówi Robert Soszyński, prezes Przedsiębiorstwa Eksploatacji Rurociągów Naftowych (PERN).

Realizacja projektu, kluczowego z punktu widzenia naszego przyszłego bezpieczeństwa energetycznego, miała zapewnić nam dostawy kaspijskiej ropy naftowej, a tym samym uniezależnić nas od surowca z Rosji. Choć projekt znalazł się w rządowym dokumencie Polityka energetyczna Polski do 2030 roku i w nowej strategii PERN, a ponadto uzyskał finansowe wsparcie z UE, to na pewno nie ma szans, by udało się go sfinalizować w ciągu najbliższych trzech lat.

Marcin Jastrzębski, prezes Sarmatii, spółki odpowiedzialnej za przedłużenie rurociągu z Brodów do Adamowa i dalej do Płocka oraz Gdańska, zapewniał, że kaspijska ropa mogłaby pojawić się w Polsce w 2012 roku. Robert Soszyński twierdzi teraz, że od strony inwestycyjnej, by zbudować odcinek magistrali między Brodami a Adamowem, potrzeba znacznie więcej czasu, choćby na przejęcia gruntów.

Większym problemem jest jednak brak stabilnej sytuacji polityczno-gospodarczej w regionie, zwłaszcza w Gruzji, oraz zapewnienie ropociągowi odpowiedniej ilości surowca. Na razie gwarantuje go tylko Azerbejdżan. Kazachstan odmówił dostaw.

 Obawy, że rurociąg będzie suchy, są całkiem realne – podkreśla prezes PERN.

Dodatkowo realizację projektu blokuje Ukraina – w Kijowie trwa konflikt między prezydentem Wiktorem Juszczenko a premierem Julią Tymoszenko o kierunek, w którym ma płynąć ropa.

 Ukaz prezydenta o odwróceniu kierunku, w którym przesyłany jest surowiec, czyli z Brodów do Odessy, pozostał bez odpowiedzi ze strony rządu – wyjaśniał Mychajło Honczar, ekspert z ukraińskiego ośrodka analitycznego Nomos, cytowany przez azerską agencję Day. az.

Według Roberta Soszyńskiego, jeśli chcemy podtrzymać plany przedłużenia rurociągu Odessa–Brody do Polski, potrzebne będą zatem bardzo intensywne rozmowy międzyrządowe z partnerami z Ukrainy, Gruzji, Kazachstanu i Azerbejdżanu. Do tego ostatniego kraju z dwudniową wizytą udał się dziś prezydent Lech Kaczyński. Wiadomo, że jednym z tematów rozmów będą kwestie energetyczne.

0,5 mld zł

dotacji z UE miał dostać projekt Odessa–Brody –Płock–Gdańsk

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: GP/forsal.pl
Tematy: ropasurowce
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj