Rzońca: to PiS odpowiada za wielki deficyt

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
9 września 2009, 17:40
Andrzej Rzońca, adiunkt ekonomii w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie i główny ekonomista Fundacji FOR
Andrzej Rzońca, ekspert Fundacji FOR/DGP
Droższe kredyty, coraz słabszy złoty, ceny importowanych towarów w górę, a do tego wyższe podatki. Tak według Andrzeja Rzońcy, eksperta fundacji FOR odczujemy gigantyczną dziurę budżetową. Według niego winą za stan finansów publicznych trzeba obciążyć PiS, który zmniejszał wpływy do budżetu.

Czy można było uniknąć tak wysokiego deficytu w przyszłorocznym budżecie?

Deficyt w 2010 r. jest efektem złych działań poprzedniego rządu, których skutkiem było obniżenie obecnych dochodów budżetu i wzrostu wydatków. W 2007 r. wydatki budżetowe wzrosły, nie licząc współfinansowania projektów unijnych, o 19 mld zł. Podczas gdy w tym roku wzrost ten sięgnął jedynie 7,5 mld zł. W tym i przyszłym roku konsumujemy decyzje rządów PiS. Na przykład obniżenie składki rentowej kosztować będzie budżet 24 mld zł, ulga prorodzinna 3 mld zł, niższy podatek PIT to kolejne 4 mld zł mniejszych wpływów budżetowych plus dodatkowe miliardy wyparowały z budżetów samorządów. Poza tym wprowadzenie waloryzacji emerytur powiązanej ze wzrostem wynagrodzeń w gospodarce spowoduje konieczność dopłaty do FUS 5 mld zł. W sumie wszystkie te posunięcia kosztowały budżet około 60 mld zł. I dlatego mogę śmiało powiedzieć, że mamy do czynienia z dziurą budżetową Gilowskiej - Kaczyńskich.

W jaki sposób przeciętny Polak odczuje przyszłoroczny wysoki deficyt budżetowy?

Obsługa długu będzie coraz droższa. W krótkiej perspektywie przeciętny Polak będzie musiał się więc liczyć z trudniejszym dostępem do kredytów, bo banki zamiast udzielać pożyczek, będą kupować atrakcyjne i bezpieczne państwowe papiery. Trzeba też się będzie liczyć z większymi wahaniami kursu polskiej waluty. W długiej zaś perspektywie, kiedy państwo będzie musiało wreszcie ograniczyć wysokość deficytu, nieuniknione będzie podnoszenie podatków. I w ten sposób obywatele zapłacą za wysoką nierównowagę między wpływami a wydatkami państwa. Rada na przyszłość: państwo musi zacząć wyhamowywać wzrost wydatków, tak by przynajmniej nie rosły szybciej, niż rozwija się gospodarka.

Cały wywiad z Andrzejem Rzońcą znajdziesz na dzienniku.pl

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik.pl
Tematy: gospodarka
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj