Bruksela obawia się ogromnych deficytów w strefie euro

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
15 września 2009, 07:15
José Manuel Barroso, przewodniczący
    Komisji Europejskiej i Günter Verheugen, wiceprzewodniczący
Jose Manuel Barroso, przewodniczący Komisji Europejskiej i Guenter Verheugen, wiceprzewodniczący/DGP
Istnieje ryzyko, że europejskie rządy odnotują w tym roku znacznie wyższe deficyty budżetowe niż sądzono jeszcze cztery miesiące temu, ostrzegła wczoraj Komisja Europejska – pisze we wtorkowym wydaniu „Financial Times”.

Prezentując swoje najnowsze prognozy gospodarze na rok 2009, Komisja Europejska stwierdziła, iż wstępne informacje wskazują, że deficyty w liczącej 27 krajów Unii Europejskiej wyniosą średnio ponad 6 proc. PKB, szacowanego w maju.

„Jest to najpewniej spowodowane silniejszym niż zakładano spadkiem wpływów (budżetowych), gdyż wzrost produkcji i rozmiary zastosowanych środków stymulacyjnych pozostają na ogół w zgodzie z wiosenną prognozą” – podkreśliła Komisja Europejska.

Ostrzeżenie Brukseli jest jedynie przypomnieniem, że najgprsza recesja w okresie  52-letniej historii funkcjonowania UE może wyrządzić długotrwałe szkody finansom publicznym ugrupowania oraz odbić się na długofalowym tempie wzrostu gospodarczego. 

Decydenci z głównej kwatery UE uważają, że nadzwyczajne środki podjęte dla uratowania systemu finansowego i zwalczenia recesji,  zniszczyły cały dorobek 10 lat Europejskiej Unii Walutowej w zakresie konsolidacji finansów publicznych.

Według majowej prognozy Komisji Europejskiej dług publiczny w 16 krajach strefy euro wzrośnie w tym roku do 77,7 proc. PKB i 83,8 proc. PKB w roku 2010. Oba wskaźniki są zdecydowanie powyżej  progu 60 proc. PKB, będącym  jednym z warunków przyjęcia nowych członków do Eurolandu.

Ekonomiści z sektora prywatnego oceniają, że ten obraz byłyby jeszcze bardziej ponury, gdyby rządy nie zastosowały środków nadzwyczajnych. Laurencje Borne, ekonomista w Barclays Capital twierdzi, że dług publiczny strefy euro wystrzeli do 105 proc. PKB w 2015 roku, jeśli nie zostaną podjęte żadne kroki, a inflacja w latach 2011-2015 będzie się  kształtować na poziomie 2 proc. Zadłużenie Grecji sięgnie 149 proc., Irlandii 144 proc., Hiszpanii 135 proc. a Francji – 106 proc. PKB.

Wpływ kryzysu na długofalowe tempo wzrostu europejskich gospodarek będzie także bardzo dotkliwy. Komisja szacuje, że w tym i przyszłym roku w strefie euro dojdzie do spadku średnio o 0,7 proc., dopiero później nastąpi stopniowe odrodzenie.

Według niezależnych ekonomistów negatywne skutki gospodarcze w Europie będą znacznie poważniejsze niż w USA, które większość europejskich rządów w pierwszej kolejności obarcza odpowiedzialnością za wywołanie kryzysu.

„W Europie dopuszczono do wzrostu kredytów do bezprecedensowego poziomu” – mówi Daniel Gros, dyrektor Centrum Studiów Polityki Europejskiej z siedziba w Brukseli.

We wczorajszej prognozie Komisja stwierdziła, że UE osiągnie w trzecim kwartale wzrost rzędu 0,2 proc., licząc kwartał do kwartału, i 0,1 proc. między październikiem i grudniem. Będzie to oznaczać koniec recesji w Europie, chociaż za cały rok 2009 PKB w całej Unii spadnie o 4 proc.

Tłum. T.B.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: FT
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj