Mogą być kłopoty z handlem emisjami

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
29 września 2009, 03:00
Po decyzji unijnego Trybunału firmy emitujące CO2 nie wiedzą, o ile ich limity zostaną zwiększone oraz kiedy i na jakich zasadach dostaną dodatkowy przydział. Nadal więc nie mogą brać udziału w handlu prawami do emisji.

Zdaniem Andrzeja Kassenberga, szefa Instytutu na rzecz Ekorozwoju, z powodu odwołania do Trybunału Polska może mieć problem z handlem emisjami. Przedstawiciel Fundacji zauważa, że praktycznie od momentu przyznania limitów, co miało miejsce prawie dwa lata temu, polskie firmy nie mogły uczestniczyć w europejskim systemie handlu nadmiernymi limitami dwutlenku węgla. Najpierw z powodu bardzo długiej procedury rozdysponowywania unijnych limitów między firmami. A teraz, zdaniem eksperta, ten okres wydłuży się o kolejne miesiące do czasu, kiedy KE nie odwoła się od ubiegłotygodniowego wyroku do luksemburskiego Sądu II instancji. Eksperci wątpią, czy KE odwoła się od wyroku, tym bardziej że Trybunał w Luksemburgu uwzględnił podobną do polskiej skargę Estonii. Czego możemy oczekiwać w najbliższych miesiącach? Zdaniem Pawła Grzejszczaka, prawnika z kancelarii DLA Piper, KE może pójść jedną dwóch ścieżek.

– Pierwsza to dołożenie nam dodatkowych ton CO2 do już posiadanych na okres 2008–2012 i druga – przyznane nam dodatkowe limity doda do następnego okresu rozliczeniowego na lata 2013 –2014 – wylicza Grzejszczak. Ekspert tłumaczy, że pierwsze rozwiązanie wymagałoby ponownego podziału limitów krajowych między branże i firmy. Zwraca też uwagę, że w kłopotach mogą się znaleźć te firmy, które już miesiące temu zawarły kontrakty sprzedaży nadmiaru emisji, licząc, że je otrzymają zaraz po zwycięstwie Polski w sądzie.

– Teraz jest okres niepewności i zawieszenia w tych firmach, bo jeśli nawet faktycznie dostaną nowe limity, to jeszcze nie wiadomo, w jakiej wysokości i kiedy – ostrzega Grzejszczak. Tymczasem zadowoleni z wyroku unijnego sądu powinni być jednak konsumenci prądu. Marek Woszczyk, wiceprezes Urzędu Regulacji Energetyki (URE), zwraca uwagę, że dodatkowe limity powinny spowodować spadek cen energii elektrycznej.

– Dziś bowiem rynek dyskontuje w cenach konieczność zakupu brakujących uprawnień – tłumaczy przedstawiciel URE. Tym też tłumaczą kolejne wnioski o podwyższenie taryf.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj