Siudaj: Debiut PGE okiem klienta firmy

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
13 października 2009, 05:00
Marek Siudaj
Marek Siudaj/DGP
Z jednej strony to świetnie, że na warszawskim parkiecie pojawi się spółka, dzięki której pod względem kapitalizacji Warszawa zdystansuje Wiedeń i – być może – Ateny.

Jednocześnie trudno mi życzyć wysokich zysków z inwestycji w PGE w przyszłości. Jestem klientem tej firmy i płacę spore rachunki. I wiem, że firma nie marzy o niczym innym jak o tym, aby podnieść mi ceny. Nie ma mowy o zwiększeniu zysków dzięki oszczędnościom na zarządach spółek zależnych (kiedyś było ich 200) czy też racjonalizacji zatrudnienia (energetycy dzięki układom zbiorowym mają praktycznie gwarancję dożywotniego zatrudnienia). W rezultacie za każdy procent wzrostu zysku zapłacę słono. Życzę więc zysków umiarkowanych – i liczę, że nowi akcjonariusze w większym stopniu będą pamiętać o klientach firmy, niż robił to do tej pory dotychczasowy właściciel, Skarb Państwa.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj