Siudaj: Inwestor – prosty dawca kapitału

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
4 listopada 2009, 03:00
Marek Siudaj
Marek Siudaj/DGP
Gdy patrzy się na PGE – królową polskiego rynku energetycznego, która lada chwila zadebiutuje na GPW – oraz Eneę, jej – co tu dużo kryć – uboższą i o wiele mniej atrakcyjną siostrę, trudno nie pomyśleć o decyzjach podejmowanych przez naszych ministrów skarbu.

Za pomysłem wprowadzenia na giełdę najpierw Enei, a później PGE stały kalkulacje finansowe. Wszyscy wiedzieli, że nikt nie zechce kupić akcji Enei, jeśli do wyboru będzie miał lepszą firmę, chyba że sprzeda się je tanio. Tyle że na słowo „tanio” urzędnicy resortu skarbu dostają palpitacji serca. Resort skarbu założył więc, że najpierw sprzeda Eneę, a potem PGE, w nadziei, że inwestorzy indywidualni rzucą się na akcje Enei, bo będzie to pierwsza polska firma energetyczna na giełdzie. Nie miało znaczenia, czy zarobią, czy nie, bo i tak wszyscy spodziewali się, że gdy na rynku pojawi się PGE, inwestorzy znowu ustawią się w kolejce. I tak się stało, bo chętnych na akcje PGE było tak dużo, że teraz nie wiadomo, czy ktoś z małych graczy na tej ofercie zarobi. Ale to także nie ma znaczenia. MSP ma w planach sprzedaż akcji Taurona, kolejnego giganta energetycznego. I jestem pewien, że data debiutu zostanie tak wyznaczona, żeby ci, którzy brali kredyty na akcje PGE, zapomnieli, że zostali potraktowani jak prości dawcy kapitału.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj