Hillary Clinton apeluje do Chin o śledztwo w sprawie właman do Google

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
21 stycznia 2010, 18:55
Sekretarz stanu USA Hillary Clinton wezwała rząd chiński, aby wszczął śledztwo w sprawie infiltrowania w Chinach danych działaczy obrony praw człowieka mających rachunki e-mailowe w Google.

W przemówieniu w Newseum w Waszyngtonie w czwartek szefowa amerykańskiej dyplomacji zaapelowała też do Chin, aby ogłosiły potem wyniki tego dochodzenia. "Oczekujemy, że władze chińskie przeprowadzą drobiazgowe śledztwo w sprawie ingerencji w cyberprzestrzeni. Spodziewamy się również, że śledztwo i jego rezultaty będą transparentne" - oświadczyła. Clinton skrytykowała cenzurowanie materiałów w internecie i powiedziała, że firmy internetowe, takie jak Google, nie powinny zezwalać na takie politycznie motywowane praktyki.

>>> Polecamy: To rząd Chin przeprowadził cyberataki na Google

"Kraje, które ograniczają wolny dostęp do informacji lub naruszają prawa użytkowników internetu, ryzykują, że odseparują się od postępu. Kraje lub osoby, które podejmują ataki na sieć komputerową, powinny spotkać się z konsekwencjami i międzynarodowym potępieniem" - powiedziała. Sekretarz stanu wymieniła Chiny wśród krajów, w których - jak powiedziała - "nasiliły się groźby dla swobodnego przepływu informacji". Wspomniała o takich krajach jak Tunezja, Egipt, Uzbekistan i Wietnam.

Dyrekcja Google oświadczyła 12 stycznia, że hakerzy usiłowali infiltrować kody jego programów i rachunki e-mailowe chińskich działaczy obrony praw człowieka. Firma zagroziła, że wycofa się z Chin, jeżeli rząd tego kraju nie rozluźni cenzury w sieci. Google wszedł na chiński rynek w 2006 r. Firmę krytykowano wtedy, że zgodziła się na zablokowanie stron internetowych odnoszących się do polityki, np. informujących i komentujących takie wydarzenia jak masakra na placu Tiananmen i kwestię Tybetu.

Chiny są niezwykle lukratywnym rynkiem dla Google - z internetu korzysta tam około 350 milionów ludzi, więcej niż w jakimkolwiek innym kraju. Tymczasem w USA pięciu senatorów wezwało Hillary Clinton do zwolnienia funduszy wyasygnowanych przez Kongres - 45 milionów dolarów - na pomoc dla osób usiłujących omijać restrykcje polityczne na swobodny przepływ informacji w internecie.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Tematy: technologie
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj