Żeby Rosja skorzystała, wojna musiałaby potrwać dłużej
W rozmowie z brytyjskim dziennikiem "Financial Times" Nilsson zaznacza, że aby Kreml zlikwidował deficyt budżetowy, cena ropy gatunku Urals – głównej rosyjskiej mieszanki eksportowej – musiałaby utrzymywać się powyżej 100 dolarów za baryłkę przez rok. Aby rozwiązać szersze problemy gospodarcze, taki poziom cen musiałby utrzymać się znacznie dłużej.
Tymczasem zawieszenie broni pomiędzy USA i Izraelem a Iranem trwa. Jeśli się utrzyma, to ceny ropy mogą się ustabilizować, co mogłoby ograniczyć dodatkowe dochody Rosji ze sprzedaży surowca, obecnie szacowane na około 150 mln dolarów dziennie.
Przemysł obronny przynosi straty
Szef MUST uważa, że Rosja ma problem systemowy. – Model wzrostu oparty na produkcji sprzętu wojennego, który następnie jest niszczony na polu walki, nie jest trwały – stwierdził.
Zauważył, że także rosyjska zbrojeniówka, oparta dotąd na produkcji sprzętu pancernego i samolotów, radzi sobie coraz gorzej w związku ze zmianami technologicznymi na polu walki, gdzie coraz większą rolę odgrywają drony i rakiety dalekiego zasięgu.
– Poza przemysłem dronowym rosyjski kompleks wojskowo-przemysłowy przynosi straty. Jest dotknięty korupcją i defraudacją, a funkcjonuje dzięki kredytom udzielanym przez banki państwowe – dodał.
Rosja zmierza w stronę kryzysu finansowego
Według szwedzkich danych wywiadowczych Rosja systematycznie manipuluje statystykami, aby przekonać zachodnich sojuszników Ukrainy, że jej gospodarka dobrze radzi sobie z kosztami wojny i zachodnimi sankcjami. Zdaniem Nilssona rzeczywista inflacja jest bliższa 15 proc., a nie 5,86 proc., jak wskazuje rosyjski bank centralny.
Szwedzki wywiad ocenia również, że Kreml zaniża deficyt budżetowy o około 30 mld dolarów. Ponadto część wskaźników finansowych wskazuje na narastające ryzyko przyszłego kryzysu bankowego.
– Putin stworzył taki system rządów, że może sam nie zna pełnej skali problemów gospodarczych. Jednak nawet przy zafałszowanych informacjach nie da się w nieskończoność ignorować rzeczywistości – uważa Nilsson.
W jego opinii Rosję czeka jeden z dwóch scenariuszy: długotrwała recesja albo nagłe tąpnięcie. – W obu przypadkach będzie ona zmierzać w stronę poważnego kryzysu finansowego – zaznaczył. „Financial Times” podkreśla jednak, że ta ocena Sztokholmu nie jest powszechnie podzielana.
Zła sytuacja nie zmienia celów Putina
Nilsson zaznacza, że cele wojenne Władimira Putina nie ulegają zmianie mimo pogarszającej się sytuacji gospodarczej Rosji – dąży on do przejęcia kontroli co najmniej nad całym Donbasem. Gospodarka pozostanie słabym punktem Rosji i będzie ograniczać jej zdolności wojskowe.
– Nawet jeśli poważne problemy gospodarcze nie zmienią strategicznych celów rosyjskiego przywództwa w wojnie przeciwko Ukrainie ani jego stosunku do NATO i UE, wpłyną na sposób realizacji tych celów. Zadecydują o skali i poziomie zaawansowania rosyjskich zdolności wojskowych – podsumował.
