Wojna, o zakończenie której stara się Pakistan, zaczęła się 28 lutego od amerykańsko-irańskiego ataku na Iran. W odwecie Teheran zaczął ostrzeliwać Izrael oraz amerykańskie bazy i infrastrukturę cywilną w arabskich krajach Zatoki Perskiej. Natychmiast zamknął też dla żeglugi cieśninę Ormuz, przez którą wiedzie trasa eksportu ropy i gazu dla Azji i w mniejszym stopniu Europy.
We wtorek druga runda rozmów pokojowych
USA wprowadziły w odwecie blokadę irańskich portów. W rezultacie oba kraje ograniczają obecnie ruch w cieśninie Ormuz i wzajemnie kwestionują legalność swoich działań.
Pakistan prowadzi intensywną kampanię dyplomatyczną, mającą doprowadzić do porozumienia między USA a Iranem. Czołowe role przypadają w niej premierowi Shehbazowi Sharifowi, szefowi dyplomacji Muhammadowi Ishaqowi Darowi oraz marszałkowi Munirowi.
Pakistan obawia się przedłużenia wojny
Munir zakończył w niedzielę trzydniową wizytę w Iranie, gdzie miał m.in. koordynować szczegółowy harmonogram drugiej rundy rozmów pokojowych, które zaplanowano na wtorek w Islamabadzie, a które w związku z amerykańską blokadą portów stanęły pod znakiem zapytania.
Jak zauważył w poniedziałek amerykański dziennik „New York Times”, pakistańscy politycy obawiają się, że jeśli amerykańsko-irańska wojna przedłuży się, to w Pakistanie może dojść do reaktywacji grup szyickich i wzrostu przemocy na tle wyznaniowym.
