Wiatr – paliwo nieprzewidywalne

Jednym z najistotniejszych elementów zagrażających pomyślności projektu jest w przypadku farm wiatrowych pozyskanie paliwa do produkcji prądu. Paliwem tym jest oczywiście wiatr, którego ani nie można przewidzieć, ani zamówić, a już na pewno – nie można zakontraktować jego dostaw oraz ceny, tak jak robi się to w przypadku np. węgla. Brak paliwa pociąga za sobą dwa bardzo negatywne efekty: brak produkcji prądu, czego implikacją jest brak przychodów oraz utrudnienia w obsłudze długu (spłat rat kredytowych), jeśli inwestycja jest współfinansowana kredytem. Niższa produkcja potęguje ponadto straty poprzez odnotowywanie niższych przychodów nie tylko z tytułu sprzedaży energii, lecz również z tytułu sprzedaży zielonych certyfikatów.

Realna produkcja często odbiega od zaplanowanego poziomu. „W przedsiębiorstwach, które się do nas zgłaszają, rzeczywista produkcja w styczniu 2010 roku, wskutek braku wiatru i występowania silnych oblodzeń, była niższa od planu nawet o 85%. Taka sytuacja mocno pokrzyżowała plany firm, także te związane ze spłatą kredytu” – podsumowuje dr Juliusz Preś, dyrektor działu ryzyka pogodowego w firmie Consus S.A.

Mechanizm działania derywatów pogodowych

Reklama

Wiele firm zdaje sobie sprawę z istnienia ryzyka typu walutowego czy cenowego – dzięki tej świadomości starają się eliminować je ze swojej działalności. Niewielu jednak przedsiębiorców chce w równym stopniu neutralizować pogodowe ryzyko niekatastroficzne, które w zależności od profilu prowadzonej działalności może mieć lub ma zdecydowanie większy wpływ na osiągane przez firmę zyski. Warto jednak wiedzieć, że ryzyko takie istnieje oraz że istnieje możliwość zarządzania nim poprzez wykupienie zabezpieczenia (np. ubezpieczenia) w postaci instrumentu finansowego zwanego derywatem pogodowym. Sposób jego działania jest prosty. Pierwszym krokiem jest identyfikacja oraz pomiar narażenia przedsiębiorstwa na ryzyko pogodowe o charakterze niekatastroficznym. Następnie konstruowany jest indeks oparty o czynnik atmosferyczny, który ma najistotniejszy wpływ na działalność przedsiębiorstwa – w omawianym przypadku będzie to prędkość wiatru. Kolejnym krokiem jest ustalenie wartości jednego punktu z powstałego indeksu, czyli określenie, ile firma może zyskać bądź stracić, jeśli poziom indeksu zmieni się o jeden punkt.

Ostatnim etapem jest wybór instrumentu finansowego, na którym oparte będzie zabezpieczenie oraz jego okres. Farmy, które zabezpieczają się przed zbyt niskimi prędkościami wiatru, otrzymują płatność w momencie produkcji niższej niż określona w zawartym kontrakcie zabezpieczającym. Zyskują dzięki temu pewność, że pomimo niekorzystnych warunków wietrzności w danym okresie, inwestor nadal będzie osiągał przychody. Zabezpieczenia tego typu są również korzystne w chwili pozyskiwania środków na inwestycję – dają gwarancję dla wierzyciela.

„Najistotniejsze dla klienta są z pewnością: cena takiego zabezpieczenia oraz sposób jego rozliczania. Koszt nabycia jest sprawą całkowicie indywidualną – zależy od wielu czynników określonych w umowie: poziomu aktywacji zabezpieczenia, wartości indeksu bazowego, instrumentu, na bazie którego budowane będzie zabezpieczenie. Rozliczanie natomiast następuje na podstawie odczytów prędkości wiatru z instrumentów zamieszczonych bezpośrednio na turbinie. Nie ma więc długotrwałych procesów likwidacji szkody, często zaniżanych przez firmę ubezpieczeniową, a rozliczanie – w zależności od wymagań klienta – może być przeprowadzane co tydzień, miesiąc czy też rocznie” – mówi Paweł Piejak, specjalista ds. derywatów pogodowych w firmie Consus S.A.