Gaz-System: ilość dostarczanego do Polski gazu zgodna z kontraktem

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
22 czerwca 2010, 13:53
Obecnie ilość gazu odbieranego na granicy polsko-białoruskiej jest zgodna z kontraktem - poinformował we wtorek operator gazociągów przesyłowych Gaz-System. Premier Donald Tusk dodał, że wojna gazowa na razie nas nie dotyczy, a nasze zapasy gazu wystarczą na "wiele, wiele tygodni".

"Gaz-System jest w ciągłym kontakcie ze służbami dyspozytorskimi Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa oraz białoruskiego operatora systemu przesyłowego Biełtransgaz. Natomiast PGNiG S.A. pozostaje w stałym kontakcie z dostawcą gazu - Gazprom Export" - napisał Gaz-System w komunikacie przesłanym PAP.

Rzeczniczka PGNiG Joanna Zakrzewska, powiedziała: "wszystko jest jak dotąd bez zmian, ale stale monitorujemy sytuację".

Sytuacja konfliktu między Mińskiem a Moskwą o gaz w tej chwili Polski nie dotyczy - powiedział we wtorek premier Donald Tusk. Zaznaczył, że ewentualne zakręcenie kurka z gazem przez Białoruś będzie problemem ogólnoeuropejskim.

Według premiera, nie ma na razie powodów do niepokoju, ponieważ ciśnienie gazu na granicach nie spadło. "Mamy bardzo solidne zapasy w magazynach. (...) Chyba możemy bez ryzyka powiedzieć, że nawet gdyby doszło po stronie białoruskiej do radykalnych kroków, to przez wiele, wiele tygodni Polska jest zabezpieczona jeśli chodzi o gaz" - powiedział.

"Pragnę przypomnieć, że ten gaz ze strony wschodniej dociera do nas także innymi przejściami" - podkreślił premier.

We wtorek Gazprom zmniejszył dostawy rosyjskiego gazu na Białoruś o 30 proc., domagając się spłaty 192 mln dol. długu za surowiec otrzymany w ciągu pierwszych 5 miesięcy tego roku.

W konsekwencji prezydent Białorusi Alaksandr Łukaszenka polecił rządowi wstrzymać tranzyt rosyjskiego gazu przez terytorium Białorusi, dopóki Gazprom nie zapłaci swego zadłużenia za tranzyt, o czym powiadomił we wtorek na spotkaniu z ministrem spraw zagranicznych Rosji Siergiejem Ławrowem. Łukaszenka szacuje, że Gazprom jest winien jego krajowi 260 mln dol. za tranzyt gazu.

Białoruski prezydent zaproponował przy tym Gazpromowi powiązanie wzajemnych rozliczeń. Tym sposobem Gazprom miałby zapłacić Białorusi 70 mln dol. "To dokładne wyliczenia i oni to przyznają" - oznajmił.

Gazprom twierdzi, że jego białoruski partner, Biełtransgaz, w 2010 roku systematycznie łamie warunki umowy z 2006 roku. Płaci bowiem za surowiec według stawek z 2009 roku - 150 dolarów za 1000 metrów sześciennych. Zgodnie zaś z kontraktem, w pierwszym kwartale 2010 roku miał płacić 169,22 USD, a w drugim - 184,8 dolarów. Białoruś nie neguje długu wobec Rosji. Twierdzi jednak, że według stanu z 1 maja wynosił on 132,6 mln dolarów.

Białoruski wicepremier Uładzimir Siemaszko zapewnił, że "Białoruś przewiduje uregulowanie swojego zadłużenia gazowego w ciągu dwóch najbliższych tygodni".

W poniedziałek Komisja Europejska zaapelowała, by Białoruś, bez względu na spór z Rosją, kontynuowała niezakłócone dostawy rosyjskiego gazu dla odbiorców w UE. We wtorek KE oświadczyła, że spór gazowy między Rosją i Białorusią może dotknąć 6,25 proc. całkowitego zużycia gazu w Unii Europejskiej.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj