Gazowy kontratak Polski

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
23 września 2010, 08:55
Moskwa naciska na szybkie podpisanie umowy, my szukamy sposobów na uniknięcie dyktatu Kremla i przechodzimy do ofensywy. Wkrótce polska firma ma przejąć kontrolę nad naszym odcinkiem gazociągu jamalskiego.

Rząd opracowuje plan ratunkowy na wypadek kryzysu gazowego. W przyszłym tygodniu premier Donald Tusk będzie negocjował z szefem ukraińskiego rządu Mykołą Azarowem udostępnienie ukraińskich sieci dla przesyłu do Polski gazu kupionego od niemieckiego E.ON Ruhrgas.

Rząd zbiera atuty, by w rozmowach gazowych z Rosją nie znaleźć się pod ścianą, bowiem Moskwa naciska na jak najszybsze podpisanie umowy gazowej w obecnej wersji. Sprawa znajdzie się w centrum politycznej uwagi, dziś ma debatować nad nią Sejm.

>>> Czytaj też: Mamy pieniądze na dwa terminale LNG

Rosja naciska w sprawie rozmów. Kolejna tura miała się zacząć jutro w Warszawie, ale nieoczekiwanie Moskwa poprosiła Polaków o jej przyspieszenie i przyjazd naszej delegacji już dziś. W negocjacjach uczestniczy też przedstawiciel Komisji Europejskiej.

Tymczasem rząd pracuje nad działaniami, które mają zapobiec brakom w dostawach gazu do Polski, gdyby rozmowy z Rosją zakończyły się niepowodzeniem – dowiedział się „DGP” ze źródeł rządowych. W ostatnim tygodniu w tej sprawie alarmowało PGNiG.

Rządowy plan B ma polegać głównie na otwarciu alternatywnej drogi dostaw. Jego elementem są polsko-ukraińskie konsultacje gospodarcze z udziałem premierów obu krajów, które za tydzień odbędą się w Warszawie. Według nieoficjalnych informacji tematem rozmów będzie udostępnienie ukraińskich gazociągów do tranzytu gazu do Polski. Obecnie największym problemem jest to, że niemiecki E.ON Ruhrgas, który podpisał z PGNiG porozumienie o dostawach paliwa do Polski, nie ma go jak przesłać. – Firmy zawarły umowę na dostarczenie gazu przez Ukrainę i punkt w Drozdowiczach, ale nie można jej zrealizować, dopóki nie ma zgody strony ukraińskiej na tranzyt – mówi wiceminister skarbu Mikołaj Budzanowski.

Kolejnym punktem planu ma być uruchomienie tzw. wirtualnego rewersu na gazociągu jamalskim. Chodzi nie o możliwość zakupienia gazu w Niemczech, ale odebrania go z dostaw płynących do tego kraju przez Polskę z Rosji. Na razie to nierealne, bo gazociągiem zarządza EuRoPol Gaz, którego właścicielami są Gazprom i PGNiG.

Ale wkrótce sytuacja może się zmienić, bo szef Urzędu Regulacji Energetyki wszczął przedwczoraj procedurę wyznaczania niezależnego operatora gazociągu – chodzi o państwową firmę Gaz System. Z nieoficjalnych informacji wynika, że może nastąpić to w październiku. Byłaby to decyzja z klauzulą natychmiastowej wykonalności. – To realne i pozwoliłoby zaimportować gaz, gdyby rzeczywiście miało go brakować – mówi Piotr Woźniak, szef rady Europejskiej Agencji Energetycznej.

>>> Czytaj też: Ceny gazu na świecie najniższe od początku 2010 roku

i02_2010_186_000_001a_001_259587.jpg
Kto odpowiada za poszczególne odcinki gazociągów
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj