Fleischer: Coraz bardziej podejrzany konkurent prywatnych banków

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
21 stycznia 2011, 21:49
Banki z udziałem kapitału państwowego uchodziły za zasadniczą część niemieckiego systemu finansowego. Ta teza była podważana przez prywatną konkurencję i Komisję Europejską, ale banki regionalne oraz ogólnoniemiecki Instytut Pożyczkowy ds. Rekonstrukcji skutecznie się broniły. Skala poniesionych przez nie strat zmienia jednak optykę. Najnowsza wpadka to podejrzane operacje przy Formule 1.

Żelaznym argumentem banków regionalnych, czyli landesbanków oraz Instytutu Pożyczkowego ds. Rekonstrukcji, czyli KfW przez cale lata była ich ważna rola w finansowaniu rozbudowy infrastruktury publicznej oraz małych i średnich firm. Jednak od jesieni 2008 r., kiedy KfW przelał na konto Lehman Brothers 350 mln euro dokładnie w dniu, w którym ten ogłosił bankructwo, a landesbanki poniosły gigantyczne straty na swoich operacjach zagranicznych, niemieckie banki państwowe są coraz bardziej krytykowane.

Ostatnio okazało się, że bawarski bank regionalny prowadził podejrzane operacje w Formule 1, a jeden z członków jego zarządu – „chciwy bankier” jak określiła go gazeta „Bild” – kupił 170 mieszkań. Czy w związku z tym banki z udziałem skarbu państwa mają jeszcze sens? Rozmawiamy na ten temat z profesorem Klausem Fleischerem, ekspertem ds. bankowości, Wyższej Szkoły Nauk Stosowanych (HM) w Monachium

Obserwator Finansowy: Czy działalność landesbanków przynosi podatnikowi więcej pożytku, czy może jednak ryzyka?

Landesbanki mogą korzystać z gwarancji państwa, co nie jest zgodne z europejskim prawem i co narusza zasady uczciwej konkurencji. Komisja Europejska od dłuższego już czasu zwracała na to uwagę i domagała się, by jak najszybciej doszło albo do zmniejszenia ich wielkości albo do ich prywatyzacji. Kryzys finansowy potwierdził zasadność tej krytyki ze strony Brukseli. Związane z nim problemy państwowych banków jeszcze wzmocniły presję, by stało się tak, jak oczekuje Komisja. Niektóre z banków regionalnych w wyniku spekulacji utraciły znaczną część powierzonych im środków publicznych i przetrwały tyko dlatego, że są istotne dla systemu bankowego i uzyskały wsparcie od państwa.

Co stanie się więc z niemieckimi bankami z udziałem skarbu państwa?

Kiedyś – z wyjątkiem niektórych landów w byłej NRD – każdy z niemieckich krajów związkowych miał swój landesbank, który był organizacją nadrzędną dla regionalnych kas oszczędności. Od dłuższego czasu następuje koncentracja w tym sektorze (dziś działa już 10 landesbanków), ale dzieje się to zbyt powoli. Te banki są potrzebne, o ile wspierają drobnych przedsiębiorców, a nie jako spekulanci na rynkach nieruchomości w Chinach, czy USA. Jednak w ostatnich latach landesbanki odeszły od swoich tradycyjnych zadań i utraciły dużą część zaufania i kapitału. Moim zdaniem można byłoby je utrzymać pod warunkiem, że świadczyłyby rzeczywiście usługi dla małych i średnich firm.

Pełna treść wywiadu: Coraz bardziej podejrzany konkurent prywatnych banków

Prof. Klaus Fleischer jest ekspertem ds. bankowości Wyższej Szkoły Nauk Stosowanych (HM) w Monachium

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: obserwatorfinansowy.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj