"Jesteśmy szczególnie zadowoleni z tego, co wynegocjowaliśmy dla regionu, jeśli chodzi o +sześciopak+ (sześć unijnych projektów legislacyjnych wzmacniających dyscyplinę budżetową - PAP), to znaczy szczególne uwzględnienie przy tworzeniu systemu alarmowego w UE przepływu bezpośrednich inwestycji zagranicznych i transferów unijnych, co wcześniej nie było zapewnione" - powiedział po poniedziałkowym spotkaniu ministrów finansów krajów UE minister finansów Jacek Rostowski.

Jak wyjaśnił PAP we wtorek, pragnący zachować anonimowość ekspert, przypływy z zagranicy pogarszają rachunek obrotów bieżących kraju. Kraje rozwinięte mają mniej przypływów z zagranicy niż kraje wschodzące m.in. w Europie Środkowo-Wschodniej, których rozwój napędzają m.in. inwestycje zagraniczne i środki unijne.

Rostowski podkreślił, że Polska otrzymała deklarację pozostałych ministrów finansów "27" oraz komisarza ds. walutowych Olli Rehna, że "w sytuacji wystąpienia nierównowagi makroekonomicznej" w sposób szczególny - w przypadku Polski i innych krajów regionu - będzie uwzględniony przypływ inwestycji zagranicznych i środków UE.

W jednym z sześciu projektów legislacji w ramach zarządzania gospodarczego w UE, Komisja Europejska określiła wskaźniki, które będzie brać pod uwagę przy uruchamianiu procedury nadmiernych nierównowag makroekonomicznych w krajach UE na wzór procedury nadmiernego deficytu. Gdy kraj UE przekroczy określoną wielkość rachunku obrotów bieżących, uruchomi się procedura, której pierwszym etapem będzie rekomendacja KE. Na drugim etapie KE wystosuje ostrzeżenie, a wobec krajów strefy euro mają być stosowane sankcje.

"Polsce chodziło o uwzględnienie specyfiki gospodarek wschodzących takich jak Polska w ocenie tego wskaźnika. Przepływy z zewnątrz (m.in. inwestycje zagraniczne i transfery unijne) pogarszają bilans, ale są charakterystyczne dla gospodarek wschodzących Europy Środkowo-Wschodniej" - wyjaśnił PAP ekspert. Dodał, że choć Polska jako kraj spoza strefy euro nie będzie obciążona sankcjami w razie przekroczenia progu, to sama ostrzeżenie jest wystarczającą karą, ponieważ byłoby to złym sygnałem dla rynków.

Reklama

Tzw. sześciopak to projekty legislacyjne zaproponowane w odpowiedź UE na kryzys gospodarczy i kryzys długów. Pakiet ma wzmocnić środki prewencji i korekty w Pakcie na rzecz Stabilności i Wzrostu wprowadzając nowe sankcje dla krajów nieprzestrzegających zasad dyscypliny budżetowej i makroekonomicznej w strefie euro.

Cały pakiet ma być przyjęty przez przywódców krajów UE na najbliższym szczycie UE w Brukseli, o ile do tego czasu projekty legislacyjne uzyskają aprobatę Parlamentu Europejskiego (głosowanie zaplanowane na czwartek).

Tymczasem sprawozdawcy PE z Komisji ds. gospodarczych poinformowali we wtorek, że wciąż nie osiągnęli porozumienia z węgierską prezydencją ws. sześciopaku. PE domaga się ostrzejszych niż chcą ministrowie finansów, środków prewencyjnych w pakcie. Jeśli nie uzgodnią porozumienia do czwartku, wówczas nie uda się przyjąć pakietu w pierwszym czytaniu i cały proces legislacyjny przedłuży się o kolejne miesiące.