Wprawdzie powiew optymizmu przyniósł odczyt z USA – dynamika zamówień na dobra trwałego użytku wzrosła w lipcu aż o 4,0 proc. m/m (oczekiwano 2,0 proc. m/m), ale szybko okazało się, że to głównie zasługa zamówień na samoloty i samochody, a nie szerokiego rynku – skąd też inwestorzy nie do końca to „kupili” – EUR/USD nie zdołał sforsować bariery 1,45, a nawet jej nie przetestował. Trochę to dziwny rynek – widać pewną „wojnę pozycyjną” przed wielokrotnie już wspominanym kluczowym wydarzeniem tygodnia, czyli piątkowym wystąpieniem Bena Bernanke. Spokojnie było też na złotym – słabsze dane o sprzedaży detalicznej (w lipcu wzrosła jedynie o 8,2 proc. r/r), a także bezrobociu (spadło ono tylko do 11,7 proc.) zostały przez inwestorów zignorowane. Po południu złoty był nieco słabszy względem euro (4,16 zł)i franka (3,64 zł), a niewiele się zmienił względem dolara (2,88 zł).
EUR/USD: Poziom 1,4350 cały czas pozostaje nienaruszony, stąd też popyt na euro próbuje rozdawać swoje karty – niemniej jego słabością jest brak testu okolic 1,45. Tym samym wciąż scenariusz spadku po piątkowym wystąpieniu szefa FED pozostaje realny, chociaż do czasu opuszczenia konsolidacji 1,4350-1,4500 trudno jest cokolwiek oceniać.
Karierę rozpoczynał w Gazecie Giełdy Parkiet. Od kilkunastu lat związany jest rynkiem jako główny analityk dużych instytucji finansowych, w tym domów maklerskich, specjalizujących się w rynku walutowym.
Obecnie Marek Rogalski znajduje się w czołówce najczęściej cytowanych komentatorów w Polsce. Kilkakrotnie wskazywany był jako najtrafniej prognozujący analityk. Jest absolwentem Wyższej Szkoły Przedsiębiorczości i Zarządzania im. Leona Koźmińskiego w Warszawie.
