Trudno było spodziewać się utrzymania tempa wzrostów, jakie widzieliśmy w czwartek. Tym bardziej, że giełdy mają za sobą falę zwyżek, w wyniku której indeksy zyskały po 15-20 proc. Jednak tak szybka i radykalna zmiana nastrojów po długo oczekiwanych decyzjach europejskiego szczytu antykryzysowego, nie świadczy najlepiej o kondycji rynku. Podobny scenariusz obserwowaliśmy kilkanaście tygodni temu, gdy w Stanach Zjednoczonych sukcesem zakończyły się równie długie i nerwowe targi o zwiększenie limitu zadłużenia amerykańskiego budżetu.

Indeksy na warszawskiej giełdzie zaczęły piątkową sesję od niewielkiej zwyżki. WIG i WIG20 zyskiwały na otwarciu nieco ponad 0,2 proc. Nieznacznie większa była skala wzrostów w przypadku wskaźników małych i średnich spółek. Ten bardzo stonowany optymizm zdołał się utrzymać jedynie do południa. Niedźwiedzie już po pierwszej godzinie próbowały zaatakować. Większy sukces, w postaci trwałego zepchnięcia indeksów pod kreskę osiągnęły nieco później. W najgorszym momencie WIG20 spadł nieznacznie poniżej 2400 punktów, tracąc 0,8 proc. W pierwszych minutach handlu najlepiej radziły sobie akcje Lotosu i PGE, rosnące po 1,5 proc. W ciągu kilku godzin nastawienie inwestorów do tych walorów zmieniło się diametralnie. Papiery obu spółek przeceniane były wczesnym popołudniem o 2 proc. Nieco słabiej podaż przyciskała akcje KGHM , PKN Orlen i JSW, których kursy szły w dół po ponad 1 proc. Liderem spadków były walory TVN, zniżkujące chwilami o 3 proc.

Podobnie rozwijała się sytuacja na głównych giełdach europejskich. Tam także dzień zaczął się od niewielkiej zwyżki. Najlepiej radził sobie wskaźnik we Frankfurcie, który w najlepszym momencie szedł w górę o 1,5 proc. Najdłużej bronił się też przed spadkiem pod kreskę. Uległ dopiero około godziny 14.00. Trudno wskazać konkretne powody pogarszania się nastrojów, w postaci nowych informacji, czy danych makroekonomicznych. Z pewnością przyczyniły się do tego w pewnym stopniu wyniki przetargu na obligacje Włoch. Rentowność papierów 10-letnich wzrosła z 4,03 do 5,81 proc., do poziomu najwyższego od momentu wejścia Włoch do strefy euro. Indeks giełdy w Mediolanie tracił ponad 1,5 proc. Liderami spadków były jednak wskaźniki w Budapeszcie, Tallinie i Moskwie, gdzie spadki sięgały 2 proc.

Sytuacja nie uległa poprawie po pierwszej serii danych zza oceanu. Dochody Amerykanów zwiększyły się o 0,1 proc., czyli mniej niż się spodziewano, za to dynamika wydatków była nieznacznie wyższa od oczekiwań. Nieznacznie pomogła dopiero informacja o większym niż oczekiwano wzroście indeksu nastrojów konsumentów. Główne wskaźniki na naszym kontynencie próbowały się w końcówce sesji wydostać nad kreskę.

WIG20 ostatecznie stracił 0,22 proc., WIG spadł o 0,05 proc., a sWIG80 o 0,23 proc. mWIG40 zyskał 0,39 proc. Obroty wyniosły 850 mln zł.