Narodowe Siły Rezerwowe: Rezerwiści w wojsku jak ochroniarze

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
12 listopada 2011, 09:25
logistyka, wojsko
wojsko/ShutterStock
Dla bezrobotnych zgłaszających się do Narodowych Sił Rezerwowych armia chce utworzyć etaty ochroniarzy. Pracującym od dnia podpisania kontraktu zapłaci za kursy

Ministerstwo Obrony Narodowej szuka kolejnych pomysłów na przyciągnięcie chętnych do służby w Narodowych Siłach Rezerwowych (NSR). Do końca grudnia Ministerstwo Obrony Narodowej (MON) planowało podpisanie kontraktów z 20 tys. ochotników. Już wiadomo, że będzie ich o połowę mniej.

Zainteresowanie tą służbą jest duże jedynie wśród bezrobotnych.

– Ci stanowią blisko 70 proc. wszystkich kandydatów. Dlatego trzeba dać im pracę i stworzyć etaty ochroniarzy w jednostkach wojskowych, a zrezygnować z usług zewnętrznych agencji – mówi „DGP” generał Waldemar Skrzypczak, doradca ministra obrony narodowej.

>>> Czytaj też: Świat znów inwestuje w broń atomową. Czeka nas nowa era zbrojeń?

Ich wynagrodzenie kosztuje wojsko około 230 mln zł rocznie. Doradca ministra podkreśla, że w ramach tych etatów żołnierze NSR mogliby też brać udział w ćwiczeniach wojskowych. Do tego pomysłu sceptycznie podchodzi Sztab Generalny WP.

– Ciekaw jestem, kto będzie ochraniał te obiekty, jak wszyscy żołnierze z jednostki wraz ze służącymi w NSR wyjadą na poligon – mówi płk Stanisław Ruman, były szef zespołu do spraw profesjonalizacji Sił Zbrojnych RP

Zastąpienie ochroniarzy żołnierzami NSR to niejedyny pomysł resortu na przyciągnięcie ochotników do służby.

– Z pracownikami, którzy wstąpią do sił, powinno się od razu podpisywać kontrakt na sześć lat, a nie 18 miesięcy oraz oferować sfinansowanie szkolenia, a nawet studiów – mówi generał Waldemar Skrzypczak.

Takie rozwiązanie miałoby np. zachęcić pracujące osoby do wstępowania do NSR.

– Obecne przepisy dopuszczają możliwość opłacania szkolenia, ale nie od pierwszego dnia podpisania kontraktu – mówi płk Stanisław Ruman.

>>> Zobacz też: Rosja zaczyna się poważnie zbroić za granicą

Jego zdaniem rozwiązaniem, jakie powinien wprowadzić resort obrony, to płacenie żołnierzom NSR za pozostawanie w gotowości. Zaznacza, że tylko taka motywacja finansowa może przyciągnąć do armii najlepszych rezerwistów z kwalifikacjami. W efekcie taki żołnierz, który jednocześnie zatrudniony byłyby w firmie otrzymywałby od armii np. co miesiąc 100 zł czy 200 zł.

MON na etapie tworzenia armii zawodowej przewidywał wprowadzenie gratyfikacji dla żołnierzy za gotowość do służby. Ostatecznie resort finansów się na to nie zgodził. Podobnie może być z nowymi pomysłami, bo ich wdrożenie również oznacza dodatkowe wydatki.

W tym roku MON już wprowadził 2 tys. zł nagrody dla żołnierzy NSR. Wystarczy, że co roku zaliczą ćwiczenia na poligonie. Uprościł też zasady naboru. Wszystkie te rozwiązanie nie przyciągnęły jednak wystarczającej liczby kandydatów.

– Te ułatwienia i nagrody dla żołnierzy NSR powinny być wprowadzone już na początku ogłaszanie naboru, czyli w lipcu 2010 r. – mówi gen. Adam Rębacz, prezes Związku Żołnierzy WP.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj