Podziemne tunele o łącznej długości ponad 5000 km mieszczą rakiety balistyczne i broń nuklearną. Buduje je 2 Korpus Artylerii armii chińskiej. Chińczycy nie negują istnienia kompleksów tuneli, położonych w kilku miejscach terytorium kraju. Przyznali to oficjalnie w grudniu 2009 r. Tunele łączą ze sobą podziemne bazy z wyrzutniami rakiet, mogące wytrzymać atak nuklearny.

>>> Czytaj też: Czy obecny kryzys doprowadzi do wojny?

Karber, który po przejściu na emeryturę pracował ochotniczo w agencji Pentagonu zajmującej się wykrywaniem broni masowego rażenia na świecie i wykładał na Georgetown, w 2008 r. zaczął z grupą studentów studia nad chińskimi tunelami. Zespół korzystał z danych wywiadu, amerykańskich i chińskich raportów w internecie oraz materiałów w chińskiej telewizji.

>>> Polecamy: Prasa w USA: Problemy Europy dopiero się zaczynają

Jak podaje środowy "Washington Post", ich konkluzja - że Chiny mogą mieć więcej broni nuklearnej niż dotąd sądzono - wzbudziła poruszenie w kręgach wojskowych. Sprawa tuneli stała się też tematem przesłuchań w jednej z komisji Kongresu.

Obecnie szacuje się, że Chiny mają około 400 głowic atomowych. W odróżnieniu od USA i Rosji, związanych traktami rozbrojeniowymi nakazującymi wzajemne inspekcje na miejscu i ujawnianie danych o arsenałach nuklearnych, Chiny nie podają, ile mają głowic - ich liczba jest przedmiotem szacunkowych obliczeń.

Niektórzy eksperci, zwłaszcza zwolennicy rozbrojenia atomowego, sceptycznie podchodzą do rewelacji zespołu prof. Karbera. Twierdzą oni, że część źródeł, na których opiera on swoje wnioski, nie jest wiarygodna; szczególnie ma to dotyczyć materiałów z internetu.