Bachert: Czy S&P zmotywuje polityków przed szczytem? Rynek chyba na to liczy

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
7 grudnia 2011, 09:59
Joanna Bachert, Departament Skarbu PKO Banku Polskiego
Joanna Bachert, Departament Skarbu PKO Banku Polskiego/Inne
Decyzja agencji S&P o umieszczeniu ratingów 15 państw strefy euro na liście obserwacyjnej z możliwością ich obniżenia zdominowała pierwsze godziny wtorkowej sesji.

Jeśli bowiem przywódcy nie porozumieją się na zaplanowanym na koniec bieżącego tygodnia szczycie w sprawie sposobów rozwiązania kryzysu zadłużenia w regionie nawet takie mocarstwa jak Niemcy, czy Francja mogą utracić najwyższą ocenę wiarygodności dla swojego długu.

Wczoraj z rana na giełdy powróciły zatem spadki, zaś kurs EUR/USD spadł do poziomu blisko 1,333. Lekko na wartości tracił też złoty, choć w przypadku naszej waluty skala przeceny nie była znacząca – kurs EUR/PLN wzrósł do nieco ponad 4,475 (około +1,5 gr.).

Nastroje na rynku szybko poprawiły się po tym jak opublikowano dane dotyczące największej gospodarki strefy euro. Jak się bowiem okazało, zamówienia w przemyśle Niemiec wzrosły w październiku o 5,2% m/m wobec spadku o 4,6% po korekcie miesiąc wcześniej. Analitycy prognozowali, że zamówienia wzrosły o 0,8%. Nieco wcześniej podano też, że tempo wzrostu gospodarczego w strefie euro wyniosło w trzecim kwartale 0,2% kw/kw i 1,4% r/r (po korekcie), co było zgodne z oczekiwaniami analityków. W reakcji na powyższe informacje kurs EUR/USD wzrósł do ponad 1,342.

Paradoksalnie, niewykluczone też, że poniedziałkowe ostrzeżenie agencji S&P również miało swój udział w umocnieniu euro. Jeśli zapowiedzi agencji zmaterializowałyby się, wówczas najwyższe oceny straciły zarówno Niemcy, jak i Francja. Co więcej we wtorek po południu agencja podała, że może obniżyć również rating Europejskiego Funduszu Stabilizacji Finansowej (EFSF) o jeden lub dwa poziomy, jeśli obetnie rating jednego lub więcej krajów strefy euro legitymujących się obecnie oceną „AAA”. To może wywierać presja na rządzących, by zaczęli podejmować odważniejsze decyzje, prowadzące z czasem do zażegnania kryzysu zadłużenia w strefie euro. Wydaje się, że w obecnej sytuacji czwartkowo-piątkowy szczyt będzie obserwowany przez inwestorów z wzmożoną uwagą. Można spodziewać się, ze do oficjalnego ogłoszenia komunikatów rynek euro/dolara będzie się konsolidował. Kluczowe dla dalszych zmian może być wyjście poza przedział 1,3300-1,3480 USD.

We wtorek poza kwestiami dotyczącymi strefy euro warto było przyjrzeć się też Szwajcarii. W ostatnim czasie na rynek docierają niepokojące informacje wskazujące na postępujące spowolnienie dynamiki tamtejszej gospodarki (indeks PMI dla przemysłu spadł w listopadzie do poziomu najniższego od połowy 2009 roku), co w połączeniu z wczorajszą publikacją danych o inflacji CPI (pogłębiająca się deflacja, w listopadzie wskaźnik cen na poziomie minus 0,5% r/r i 0,2% m/m), a także informacjami o spadku rezerw walutowych (drugi, kolejny miesiąc z rzędu), nasila spekulacje odnośnie możliwego podwyższenia przez SNB minimalnego kursu wymiany euro na franka. Na dzień 15 grudnia zaplanowane jest posiedzenie banku i niewykluczone, że tego dnia SNB zdecyduje się podwyższyć kurs wymiany z obecnych 1,20 albo przynajmniej wskaże w komunikacie po posiedzeniu na możliwe działania.

W kraju, podczas sesji europejskiej euro/złoty powrócił we wtorek w okolice testowanego dzień wcześniej wsparcia na 4,45. Po południu wraz z lekkim osłabieniem euro (kurs EUR/USD spadł w okolice 1,336) waluta nasza została przeceniona do 4,48 wobec euro. Dzisiaj kończy się dwudniowe posiedzenie RPP, choć jak można sądzić pozostanie ono raczej bez wpływu na notowania złotego. Podobnie jak wczorajsza konferencja prasowa premiera Donalda Tuska i ministra finansów Jacka Rostowskiego, podczas której ujawnione zostały ostateczne założenia do przyszłorocznego budżetu. Nadal bowiem zmiany na rynku złotego w największym stopniu zależą od tego, co dzieje się aktualnie na świecie. Ryzyko przeceny złotego jest jednak niewielki, głównie ze względu na zapowiedzianą sprzedaż walut przez NBP i BGK. Oczekujemy, że na koniec roku kurs EUR/PLN wynosił będzie 4,30-4,40.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PKO BP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj