Wróbel: Banki ciągną w górę giełdowe indeksy

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
19 stycznia 2012, 16:53
Łukasz Wróbel, Noble Securities
Łukasz Wróbel, Noble Securities/Forsal.pl
Dalsza poprawa nastrojów na amerykańskim rynku pracy i rynku nieruchomości, lekki spadek inflacji w USA oraz przyzwoite wyniki finansowe dużych spółek sprawiły, że giełdowe indeksy na Wall Street kontynuowały wzrosty.

Największe amerykańskie banki znajdują się w samym środku sezonu publikacji wyników finansowych za IV kw. 2011r. Do tej pory większość z nich, może za wyjątkiem Wells Fargo, nie dostarczyła inwestorom szczególnych powodów do optymizmu. Citigroup musiał w 2011 r. odpisać z tytułu złych kredytów ok. 20 mld USD, czyli blisko dwukrotność zysku netto z całego roku, a Goldman Sachs, któremu z coraz większym trudem przychodzi zarabianie na obracaniu instrumentami na rynkach finansowych, zabrał się zdecydowanie za cięcie kosztów. W czwartek sektor bankowy w największym stopniu przyczynił się do kontynuacji wzrostów zarówno w USA, jak i w Europie. Około pół godziny przed rozpoczęciem sesji na Wall Street akcje Bank of America, który opublikował wyniki zgodne z oczekiwaniami analityków (2mld USD zysku netto w IV kw.), drożały o ok. 4 proc., a akcje Goldman Sachs o blisko 7 proc.

Europejskiemu sektorowi finansowemu niewątpliwie pomógł komunikat niemieckiego Commerzbanku, który zasugerował, że bank podjął już właściwe kroki w celu zwiększenia bazy kapitałowej, aby sprostać wchodzącym wkrótce w życie nowym, surowszym wymogom regulatorów. Ponadto przewodniczący EBC stwierdził, że specjalne programy banku centralnego zaczynają działać, a w lutowym przetargu, według niego, banki zgłoszą się po mniejszą wartość trzyletnich pożyczek. Kurs pary euro-dolar znalazł się najwyżej od 5 stycznia br., choć trzeba zauważyć, że nie brakowało rozczarowujących informacji, jak np. prognoza MFW mówiąca o spadku PKB Włoch w 2012 r. o 2,2 proc.

WIG20 nie przerwał niekorzystnej dla krajowych inwestorów tendencji i po południu, podobnie jak od początku roku, pozostawał w tyle z głównymi europejskimi indeksami. Ok. godz. 15.30 rósł zaledwie o 0,2 proc., podczas gdy francuski CAC40 i londyński FT-SE zyskiwały na wartości po 1,5 proc., a węgierski BUX ok. 2 proc. Na rynku walutowym złoty najprawdopodobniej skończył kreślenie formacji odwrócenia trendu na średnioterminowych wykresach dziennych. W najbliższym czasie należy spodziewać się korekty osłabiającej naszą walutę, lecz w perspektywie kilku tygodniu na wykresach korzystniej przedstawia się sytuacja inwestorów liczących na umocnienie złotego. Po południu dolar kosztował 3,35 PLN, euro 4,33 PLN, a frank 3,58 PLN. Najświeższe dane makroekonomiczne z Polski pokazały, że produkcja przemysłowa w grudniu rosła w szybkim tempie (7,7 proc.r/r), a inflacja producentów spadła z blisko 9 proc. do 8,1 proc. r/r

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Noble Securities
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj