Na otwarciu piątkowej sesji warszawskie indeksy zyskiwały po około 0,1 proc. Euforia po środowym komunikacie amerykańskiej rezerwy federalnej miała więc krótki żywot. Byki przed południem próbowały jeszcze grać tą kartą, doprowadzając wskaźnik największych spółek do poziomu 2330 punktów, czyli o 1,1 proc. powyżej czwartkowego zamknięcia. Kontra podaży zniwelowała jednak szybko większą część tej zwyżki.

Stawce naszych blue chips przewodziły rosnące chwilami o 5 proc. akcje Getinu i zwyżkujące o 3,5 proc. papiery KGHM. Po około 2 proc. w górę szły walory Banku Handlowego i TVN. Do tej dwójki starały się doszlusować akcje Pekao, ale po południu wyraźnie osłabły Po około 1 proc. traciły papiery PKO i Telekomunikacji Polskiej. Po 0,5 proc,. zniżkowały akcje Lotosu i PKN Orlen. Po południu podaż zaczęła też mocniej przyciskać akcje KGHM, zmniejszając skalę poprzedniej zwyżki do 1,5 proc.

Na głównych giełdach europejskich już od rana nastroje były nienajlepsze. W Paryżu indeks tracił na otwarciu 0,7 proc., we Frankfurcie i Londynie spadki sięgały 0,4-0,5 proc. Przed południem Przed południem przeważali jednak kupujący i indeksy zdołały dotrzeć w okolice czwartkowego zamknięcia. Dłużej nad kreską udało się utrzymać jedynie wskaźnikowi we Frankfurcie. Najgorzej radził sobie CAC40, zniżkując o około 1 proc. Po publikacji danych zza oceanu na minusie znalazły się wszystkie trzy główne indeksy. Okazało się, że gospodarka amerykańska wzrosła w czwartym kwartale ubiegłego roku o 2,8 proc. Liczono na to, że zwiększy się ona o 3 proc. Różnica między prognozami a rzeczywistością nie była więc zbyt wielka, a sam wynik nienajgorszy, szczególnie w porównaniu z gospodarkami europejskimi. Reakcja inwestorów na dane była jednak negatywna.
W ciągu dnia widać było zmieniające się podejście inwestorów do ryzyka. Przed południem, podobnie jak dzień wcześniej, największe zwyżki notowały indeksy w Atenach, Bukareszcie, Budapeszcie i Stambule. W drugiej części sesji większość tych wskaźników znalazła się pod kreską, ale w końcówce handlu ponownie powróciły one do tendencji wzrostowej. Jedynie indeks w Atenach sił już nie odzyskał i zniżkował o ponad 2,5 proc.

Sesja na Wall Street zaczęła się od spadku indeksów po 0,3-0,4 proc. Rozczarowanie amerykański inwestorów tempem wzrostu gospodarki nie było więc zbyt duże. W Europie do końca dnia przeważała podaż, jednak byki broniły się przed pogłębieniem spadków.

Indeks naszych największych spółek zdołał utrzymać się powyżej 2300 punktów i zakończył dzień zwyżką o 0,04 proc., WIG wzrósł o 0,19 proc., mWIG40 o 0,24 proc., a sWIG80 o 0,7 proc. Obroty wyniosły 798 mln zł.