Niewinni urzędnicy. Budżet stracił 3 mld złotych na luce prawnej

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
8 lutego 2012, 09:48
41 tys. litrów spirytusu wjechało jako płyn do spryskiwaczy
41 tys. litrów spirytusu wjechało jako płyn do spryskiwaczy Łukasz Glowala/Forum/DGP
Urzędnicy Ministerstwa Finansów nie są winni istnienia luki w prawie, przez którą do kraju wlewała się rzeka nieopodatkowanego alkoholu – uznała prokuratura i umorzyła śledztwo. Minister finansów nie zaskarżył decyzji

Zakończyło się prokuratorskie śledztwo wszczęte z doniesienia Najwyższej Izby Kontroli w sprawie alkoholu sprowadzanego do Polski i opodatkowywanego jako płyn do spryskiwaczy – ustalił DGP. Proceder kwitł w latach 2004 – 2007. Z ostrożnych szacunków NIK wynika, że państwowy budżet stracił na nim co najmniej 3 mld zł. Prokuratura nie znalazła jednak winnych zaniedbań.

>>> Czytaj też: Szara strefa w handlu alkoholem to ponad 10 proc. rynku

– Izbę jedynie poinformowaliśmy o tej decyzji. Prawo do złożenia odwołania przysługuje wyłącznie ministrowi finansów. Nie dostaliśmy od resortu żadnej odpowiedzi, procesowy termin minął – mówi DGP naczelnik pionu przestępczości zorganizowanej i korupcyjnej w rzeszowskiej prokuraturze Damian Mirecki. Rzecznik prasowy resortu finansów przyznaje, że odwołania nie będzie. – Uzasadnienie umorzenia tego śledztwa jest zgodne z naszym stanowiskiem – tłumaczy Małgorzata Brzoza.

– Trudno się dziwić, skoro głównym wątkiem śledztwa było zbadanie odpowiedzialności najwyższych urzędników Ministerstwa Finansów. My już żadnego ruchu nie mamy – usłyszeliśmy wczoraj w NIK.

Rzeczywiście jednym z czterech najważniejszych wątków śledztwa było znalezienie urzędników odpowiedzialnych za tolerowanie przez cztery lata poważnej luki w prawie podatkowym – dzięki resortowej interpretacji przepisów płyn do spryskiwaczy zawierający alkohol był obłożony zerową stawką podatku VAT.

– Po przekroczeniu granicy służby traciły nad nim kontrolę. W banalnie prosty sposób odkażano płyn i trafiał na bazary czy nawet do sklepów jako tania wódka. Nie wiemy, ile osób zmarło, pijąc ten alkohol – mówi DGP jedna ze znających sprawę osób.

Sam resort finansów długo ignorował liczne sygnały o rosnących stratach Skarbu Państwa. „Ministerstwo było informowane o nieprawidłowościach w obrocie alkoholem kilkukrotnie, a mimo to nie zmieniło swojego stanowiska” – podkreśliła NIK w swoim raporcie. Ostatecznie kontrolerzy doliczyli się 41 tys. litrów spirytusu, jakie w latach 2004 – 2007 przelały się tylko przez Urząd Celny w Przemyślu. Straty z tytułu nienaliczonej akcyzy sięgnęły 2,8 mld zł.

>>> Zobacz też: Główne trasy przemytu wiodą przez Polskę. Sprawdź, ile zarabia "mrówka"

– Przeanalizowaliśmy dokładnie zachowanie urzędników resortu. Nie stwierdziliśmy, żeby całkowicie zaniechali działań, stąd nasza decyzja o umorzeniu – mówi prokurator Mirecki. Jak wyjaśnia, oskarżyciele znaleźli dowody na to, że urzędnicy chcieli zmienić dziurawe prawo. Ale najpierw nastąpiły zmiany kadrowe w resorcie, a później przedłużały się negocjacje z Brukselą w sprawie nowych przepisów.

– 3 mld zł to ogromna kwota, ale jak widać nie dla Skarbu Państwa i prokuratury – komentuje osoba ze związku zawodowego celników, który przez lata starał się zainteresować organy państwa tą sprawą.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj